Lifestyle

See Bloggers – gdy blogerzy spotykają się nad morzem

Witajcie!
Weekend spędziłam w słonecznej Gdyni na See Bloggers. Powitana zostałam przez zimną morską bryzę i deszcz, lecz kolejne dni były pogodne. Zanim jednak spakowałam walizkę pojawiło się trochę przeciwności losu. W pewnym momencie mój optymizm gdzieś się ulotnił, a niepowodzenie podczas zapisów na warsztaty pogorszyło sprawę. Całą noc biłam się z myślami i stwierdziłam, że nie jadę. Kilka osób namawiało mnie do zmiany decyzji i udało im się to. Bardzo jestem im wdzięczna, bo były to jedne z najpiękniejszych chwil ego lata.
Pomorski Park Naukowo Technologiczny

See Bloggers – co to właściwie jest?
Pierwszy raz o See Bloggers usłyszałam w zeszłym roku – niestety zbyt późno, by móc się tam wybrać. Wtedy jeszcze nie poświęcałam temu co robię zbyt dużo uwagi  i nie myślałam o tym, że istnieją festiwale dla blogerów. See Bloggers jest jednym z nich, ale nie spotkacie tam jedynie autorów blogów. W Gdyni pojawiają się też inni twórcy internetowi, których być może kojarzycie z tzw. wielkiego świata. See Bloggers pozwala rozwinąć skrzydła, wymienić się spostrzeżeniami, doświadczeniem i zdobyć nową wiedzę. Na wydarzenie należy się wcześniej zarejestrować, podobnie jak i na warsztaty przygotowane przez organizatorów. Festiwal pozwala spotkać się z wieloma markami z różnych branż. W tegorocznej edycji udział miało wziąć 1500 uczestników, choć gdzieniegdzie mówi się o liczbie 1700 osób. Miała ona miejsce w Pomorskim Parku Naukowo Technologicznym w Gdyni. Przed wejściem należało się zarejestrować i odebrać wejściówkę.

Piąta edycja, lipiec 2017 

Piąta edycja była swego rodzaju małym jubileuszem dla See Bloggers. Tłumy twórców i prelegentów przemierzały korytarzami Pomorskiego Parku oraz odpoczywały w przygotowanej strefie na świeżym powietrzu, gdzie można było przekąsić obiad. Na parterze znalazły się sale wykładowe oraz stoiska m.in. Olympus (cyfrowe.pl), Daniel Wellington, Zozole, Play, Asus oraz odbywała się bitwa kulinarna z Carrefour i Siemens (zmaganiom można było się przyglądać). Pierwsze piętro okupowane było głównie przez blogerów i marki Beauty – Pharmaceris, Dermaglin, Oillan, AA, hebe, Chiodo Pro, Annabelle Minerals, GOSH, Lumene. Znajdowało się tam też stoisko Duki, któe zachwycało wyglądem. Na piętrze znajdowała się również kawiarenka, gdzie można było spróbować pysznych lodów Braci Koral, przekąsić coś oraz wypić kawę lub stworzyć własną herbatę z Loyd. 

Trochę nauki

Wbrew pozorom warsztatów do wyboru było sporo, a mój niefart związany był ze złośliwością rzeczy martwych oraz sprytem innych. Choć przygotowałam sobie wcześniej spis interesujących mnie lekcji, to strona zawiesiła się i po 3 minutach od wystartowania zgłoszeń do wyboru nie zostało nic. Musiałam obejść się smakiem, wciąż pozostawały mi otwarte wykłady. Znalazło się trochę osób, które narzekały na zbyt wiele warsztatów w strefie Beauty. Moim zdaniem w ogólnym rozrachunku do wyboru było wiele ciekawych lekcji m.in. o fotografii, dotyczących ogólnych zagadnień związanych z blogowaniem, dekorowaniem czy kulinariami. Ponieważ pewna ilość osób nie mogła pojawić się na wydarzeniu, miejsc trochę się zwolniło i dzięki temu mogłam wziąć udział w warsztatach o „dzieleniu włosa na czworo”, które poprowadziły przedstawicielki marki Pharmaceris. Zaproszono mnie też na warsztaty fotograficzne, z których zmuszona byłam zrezygnować ponieważ spieszyłam się na pociąg. Uczestniczyłam również w otwartym wykładzie na temat fotografii mobilnej poprowadzonym przez pana Mariusza Stachowiaka  oraz panelu dyskusyjnym „Na czym budować swoją popularność? Czy w dzisiejszych czasach zostaje nam już tylko kontrowersja?” poprowadzonym przez Malwinę Bakałarz z Bakusiowo.pl.  Pod salami ustawiały się spore kolejki i trzeba było mieć sporo szczęścia by dostać się z listy rezerwowych, dlatego zrezygnowałam i poświęciłam czas na zupełnie inne rozrywki. Wszystkie ważne informacje z wykładów oraz paneli umieszczono na kolorowych plakatach.
Źródło: Facebook See Bloggers
Stoiska, konkursy i kawa!
Stoisk marek, jak już wcześniej wspominałam, było całkiem sporo. Partnerzy postawili na konkursy instagramowe, w wyniku czego portal ten zalał się fala zdjęć na tle ścianek czy kosmetyków ułożonych w przeróżnych kombinacjach. Ścianki marek przyciągały wzrok – szczególnie ta  Chiodo , Duki, AA i Annabelle. Marka AA zorganizowała konkurs na odkrywanie składników ich produktów – było smacznie i ciekawie, a zagadki wcale nie należały do najłatwiejszych. Ponadto pojawiły się inne atrakcje – próbowanie różnego rodzaju soków (piłam pierwszy raz mieszankę jarmużu i szpinaku -pycha!), malowanie się u Annabelle czy GOSH, badanie cery, badanie skóry głowy, zapoznanie z produktami marki ASUS czy Daniel Wellington. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie.  Kiedy zaś ktoś miał ochotę spotkać się z innym blogerem, wybierał się na spotkania 1:1 lub po prostu do kawiarenki. 
Co poza festiwalem? 
Nie od dziś wiadomo, że Trójmiasto jest po prostu piękne i warto pozwiedzać. Pogoda sprzyjała, stąd wybrać można było się na długi spacer plażą lub pozwiedzać Sopot, Gdynię i Gdańsk. Razem z Okiem Marzycielki dotarłyśmy w ten sposób z Orłowa do Sopotu, w którym największą atrakcją jest molo. Sceneria momentami bardziej przypominała szlak górski niż tereny nadmorskie. Wiatr uparcie nie dawał za wygraną, dlatego po mimo słońca wyruszyliśmy w stronę domu. Niedaleko od miejsca festiwalu znajduje się również duże centrum handlowe Riviera, spragnieni niezdrowego jedzenia, kina czy zakupów mogli się tam wybrać. W sobotę wieczorem była okazja do wspólnego imprezowania – tutaj niestety trochę się zawiodłam, gdyż do rockowego stylu imprezy zupełnie nie pasowało puszczane przez Dj techno. 
Przywiozłam ze sobą…
… całe mnóstwo energii (choć po powrocie pozornie nic mi się nie chciało), dobry humor, bagaż pełen doświadczeń i nowe znajomości. Jeśli zaś idzie o produkty materialne:
  • trafiła do mnie paczuszka kosmetyków AA, którą wygrałam w konkursie (błyszczyki, balsam do kąpieli, puder brązujący, cień do powiek i krem do stóp), 
  • miniatury produktów Lumene, otrzymane do testów – trwa akcja, w której można zostać ambasadorką marki,
  • Chiodo Pro obdarowało mnie paczką gadżetów i lakierem w czerwonym kolorze,
  • Dermaglin – uzyskałam u nich odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie i otrzymałam maseczkę do wypróbowania,
  • Pharmaceris rozdało podczas warsztatów produkty z serii H – szampon i peeling do skóry głowy.
Przywiozłam także kilka pamiątkowych zdjęć, słodycze i torby materiałowe otrzymane podczas rejestracji. Nie jechałam tam jednak z nastawieniem, że przywiozę cokolwiek i nie rozumiem osób, które pojechały się „obłupić”. 

Warto czy też nie?
See Bloggers było drugą blogerską imprezą, w której uczestniczyłam w tym roku. Większość weekendu spędziłam w towarzystwie moich gdyńskich współlokatorek Kasia.love, Uroda według blondynki i Okiem marzycielki, dzięki którym ten czas był jeszcze lepszy. Co zaś do samego festiwalu jestem bardzo zadowolona – nie zauważyłam żadnych większych wpadek, wszystko było dopracowane, a atmosfera niesamowicie przyjazna i wesoła. Gdyby ktoś zapytał mnie dziś czy chcę jechać na See Bloggers, to nie zastanawiałabym się ani minuty. Bawiłam się świetnie, tylko szkoda że tak krótko. Dziękuję organizatorom za możliwość wzięcia udziału i za wszystkie pozytywne emocje, nową dawkę wiedzy i kopa do dalszego blogowania! Mam nadzieję do zobaczenia za rok!


Czy chcielibyście wziąć udział w See Bloggers? Byliście- jak Wam się podobało?

Buziaki! 
Udostepnij: