Purederm - oczyszczający i regenerujący peeling enzymatyczny

23:53:00

Witajcie!

Od kilku dni mam strasznego lenia, wszystko przez tę upalną pogodę. Zdecydowanie wolę słońce niż deszcz, ale dla mnie akceptowalnymi temperaturami są jedynie te umiarkowane. Chociaż post miałam zaplanowany na dziś, to nie mogłam się kompletnie zebrać. W zasadzie to do wszystkiego w ostatnim czasie przymierzam się przez dzień lub dwa. Nie przedłużając, chciałabym przedstawić Wam peeling o którym kilkukrotnie czytałam. Do Hebe nigdy nie było mi po drodze, aż w końcu otworzyli je w centrum miasta i oto skusiłam się na niego. Rzadko produkt odpowiada mi na tyle, że powracam do niego z chęcią. Ten właśnie do takich należy. Skąd ta przyjaźń z oczyszczającym peelingiem enzymatycznym od Purederm? 

Króliczek i inne dziwy

Obecnie marki stosują wiele chwytów marketingowych mających na celu kupno ich produktów. Kolorowe opakowania, które można poddać recyklingowi, przeróżne sposoby aplikacji, zawartość składników naturalnych czy znak świadczący o braku testów na zwierzętach. Peeling enzymatyczny Purederm zamknięty został w poręcznej tubie z dziubkiem, zakończonej zaokrąglonymi końcami. Plastik z którego wykonano opakowanie jest dość miękki, brak kartonika zewnętrznego, zaś kolorystyka jest dość nieciekawa - zdecydowanie lepiej wyglądałoby pozbawione czerwonych elementów. Na tyle opakowania znajdziemy przyjaznego nam króliczka "cruelty free"oraz informacje, że kosmetyk został wyprodukowany w Korei. Mamy więc do czynienia z kolejnym koreańskim kosmetykiem dostępnym w drogerii Hebe. Produkt powinno zużyć się w przeciągu 6 miesięcy od otwarcia.

Łagodny jak baranek

Producent umieścił na opakowaniu informację "bezinwazyjny peeling enzymatyczny o ultradelikatnej formule". Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Peeling rozprowadzany na cerze nie posiada żadnych drobinek, choć podczas masażu można wyczuć coś na zasadzie złuszczającego się naskórka. Kosmetyk w żaden sposób nie podrażnia cery, nie powoduje szczypania czy zaczerwienienia. To idealna opcja dla osób z cerą naczynkową, trądzikową i wrażliwą. Producent podaje, że również osoby z suchą cerą powinny być zadowolone. 

Drobne niedoskonałości i małe szczęścia

Peeling enzymatyczny posiada dość rzadką konsystencję, należy uważać by nie wycisnąć go z tubki zbyt wiele oraz nie zmarnować go podczas aplikacji. Biały płyn ma także charakterystyczny zapach, niezbyt uciążliwy i porównywalny do płynnych antybiotyków na anginę. Skład produktu jest za to dość ciekawy. Mamy tu do czynienia z celulozą, ekstraktem z pestek jabłka (zmniejsza widoczność zmarszczek), ekstraktem ze słodkiej pomarańczy (ma działanie antyseptyczne oraz łagodzące), wyciąg z trzciny cukrowej (nawilża i odżywia skórę), wyciąg z klonu srebrzystego (minimalizuje uszkodzenia wywołane przez wolne rodniki), ekstrakt z cytryny (działa ściągająco), ekstrakt z borówki czarnej (działa antyoksydacyjnie), alatonina (działająca przeciwzapalnie), beta glukan( błonnik). Podoba mi się, ze zapach znajduje się na samym końcu składu, zaś na minus są dwa PEGi- jeden na samym początku. Produkt należy do wydajnych, jedną tubkę zwykle mam do 2,3 miesięcy choć uważam, że mogłaby służyć znacznie dłużej.

Oczyszczanie i regeneracja?

Peelingowi trudno zarzucić jakieś ciężkie przewinienia. Choć ma kilka niepozornych wad, to da się na nie przymknąć oko, ponieważ spisuje się bez zarzutu. Co prawda nie zauważyłam by dzięki niemu zmniejszyły się jakoś bardzo większe zaczerwienienia i plamki po nieprzyjaciołach, natomiast w znacznym stopniu ograniczony został wysyp na mojej buzi. Kiedy go używam obserwuję mniejszą ilość zatkanych porów, niewielką ilość nieprzyjaciół, a moja cera nie świeci się tak bardzo. Wpływ na większe skazy potrądzikowe za pewne zauważyłabym gdybym stosowała peeling częściej niż 3 razy w tygodniu i bezpośrednio na nie. Ogólnie peeling oceniam na plus i na pewno do niego jeszcze nie raz wrócę. 

Cena tego maluszka to około 14 złotych za 100 g, a bardzo często można go kupić w promocji za połowę tej kwoty. 

Zaciekawił Was? Sięgniecie po niego?

Pozdrawiam!



Zobacz także

27

  1. Chętnie skorzystam, używam często enzymatycznych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena rewelacja :) moja skóra na pewno by go polubiła;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno nie używałam peelingu enzymatycznego

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy produkt, myślę że go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam go przez pomyłkę, bo chciałam wersję z drobinkami :D Jednak jestem z tej wersji bardzo zadowolona, nie dawno kupiłam peeling mechaniczny tej marki i chyba jednak wolę wersję enzymatyczną :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mogę się przekonać do peelingu, który nie ma w sobie drobinek. Pewnie to tylko mój wymysł, ale jakoś wolę czuć od razu efekt ścierania naskórka.

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie zaciekawił tym bardziej, że mój ulubiony peeling z pharmaceris mi się kończy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba się za nim rozejrzę! Nie stosowałam jeszcze peelingu tego typu więc bardzo mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W Hebe bywam raz na rok albo wcale, niestety nigdzie nie mam tego sklepu blisko mnie. Nigdy nie miałam też peelingów enzymatycznych :P.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja obecnie stosuję peeling enzymatyczny z Sylveco , który bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie widziałam w Hebe tego peelingu, ale możliwe, że mógłby to być produkt dla mnie. Obecnie moja skóra przeżywa apogeum trądzikowe, więc muszę kupić jakiś łagodniejszy peeling. Myślę, że jak tylko dorwę Puredream na promocji, to po Twojej recenzji go kupię. Fajnie, że jest z Korei, bo nie kupuję Koreańskich kosmetyków, a fajnie byłoby wypróbować coś z pielęgnacji tego kraju :)

    OdpowiedzUsuń
  12. widziałam, że w nowej gazetce jest w promocji więc za kilka złotych na pewno warto wypróbować :) peelingi enzymatyczne lubię ale nie znalazłam jeszcze ideału

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawa recenzja. Myślę, że przekonam się do niego i zakupię jak skończę obecny 😊

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mam podobnie ostatnio - do niczego sie nie moge zebrac. A ten koreański peeling wyglada na ciekawy, choć nie lubię bardzo rzadkich konsystencji w kosmetykach. 😉

    OdpowiedzUsuń
  15. ja polecam peeling Kiehl's, ale tam cena jest już wyśrubowana.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja się tak zastanawiam, ile w tym prawdy, że kosmetyk rzeczywiście nie był testowany na zwierzętach. Wiem, że według chińskiego prawa kosmetyki muszą być przetestowane - wiesz może, jak to wygląda w Korei?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co , też się nad tym zastanawiałam pisząc ten post, czytałam o tym nawet artykuł niedawno ale nie mogłam do niego dotrzeć ani przypomnieć sobie informacji w nim zawartych

      Usuń
  17. Hebe ma teraz tyle koreańskich perełek i nie tylko :P

    OdpowiedzUsuń
  18. lubię testować nowe peelingi enzymatyczne więc chętnie poznam ten

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie on bardzo zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem ale rzadko sięgam po enzymatyczne peelingi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Przyznaję, że mnie zaciekawił :) Ale póki co rozpływam się nad najnowszym dzieckiem Resibo czyli peelingiem 2w1 :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam tak samo jak Ty z tym leniem, choć muszę przyznać, że uwielbiam lato :) czasem daje popalić, ale czekam na nie cały rok. Produkt który prezentujesz ciekawy, jednak ja wolę półprodukty takie jak enzym z dyni bez żadnych dodatków :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zaciekawiłaś mnie i myślę, że się rozejrzę za nim ;)
    Obserwuję :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam inną wersję (niebieskie napisy) i u mnie kompletnie się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!