Włosowa aktualizacja sierpień 2017

22:39:00

Witajcie! 

W sierpniowe dni moje włosy zaskakująco dobrze znosiły kąpiele w morzu, czochranie przez wiatr czy palące słońce. Kręciły się jak szalone i błyszczały. Nie mam pojęcia czy to sprawa pielęgnacji czy może mojego dobrego samopoczucia, ale nie mogłam na nie narzekać. Dziś włosowa aktualizacja w nieco innym wydaniu. Ponieważ stale używam podobnych produktów, to postanowiłam na zdjęciach pokazać trochę siebie. 

Szampony

W sierpniu szczególnie upodobałam sobie szampon Alverde z bio pasiflorą oraz bio ryżem. Produkt ten dokładnie oczyszcza włosy, choć zdarza mu się je plątać. Różnie między nami bywało, ale zwykle udało mi się uzyskać pożądany efekt. Ponieważ wybrałam się na kilka dni do domu, to zdarzyło mi się myć włosy oliwkowym szamponem organic shop. Kosmetyk ten jest dość gęsty i słabo się pieni, natomiast włosy po umyciu są błyszczące i przyjemne w dotyku. Ostatnio do szamponów dołączył także Fortesse od Halier. Nie będę Wam opisywać przygód z jego udziałem, bo na to przyjdzie czas. Sięgnęłam również po micelarny szampon kojąco nawilżający Pharmaceris. Włosy po nim były mięsiste, lejące i oczyszczone.

Odżywki oraz maski

W zeszłym miesiącu sięgałam po moich sprawdzonych ulubieńców - maskę Biovax opuntia oil & mango oraz Make Me Bio maskę intensywnie nawilżającą i wygładzającą. Oba produkty były wielokrotnie przeze mnie chwalone, ze względu na błysk oraz dociążenie moich włosów i chyba nie muszę już nic w tym temacie dodawać. Wykończyłam też wreszcie moją fioletową maskę stworzoną z gencjany i przedziwnej cosmii. Z nowości pojawiła się odżywka Fortesse od Halier, o której również powiem więcej w osobnym poście. Na wakacje zabierałam ze sobą jedynie moją ulubioną odżywkę Nivea Repair & Targeted Care o niewielkim rozmiarze i niezwykłym działaniu wygładzającym.

Olejki, peelingi i inne takie

Nie zaskoczę Was pewnie wiadomością, że znów byłam na bakier z olejowaniem. Może dwa razy wtarłam zwykłą oliwę na długości. Za to miałam przygody z produktami oczyszczającymi. Serum oczyszczające Bionigree wywołało u mnie swędzenie głowy, ponieważ wystąpiła reakcja alergiczna spowodowana obecnością mentolu. Uratował mnie z opresji peeling trychologiczny Pharmaceris. Kosmetyk ten bardzo polubiłam, ale w moich gęstych kłakach na prawdę ciężko go rozprowadzić i spłukać małe drobinki. Na końcówki, jak zawsze stosowałam Magiczną Moc Olejków od L'Oreal Paris. 


Suplementy:
- pod koniec sierpnia zaczęłam pobierać żelazo, magnez oraz Hairvity,
- wcześniej sięgałam po Regital, lecz nie odnotowałam żadnych efektów

Podsumowanie i plany

Moje włosy lśnią, chociaż po ostatnim myciu jakby stały się trochę bardziej matowe. Mimo, że układają się dobrze, to niekiedy trochę zanadto je nadwyrężałam - wiązanie w mocny warkocz, kucyk czy kok. Po stosowaniu Bionigree pojawił się jakby łupież i choć mniej mnie swędzi skóra głowy, to wciąż z nim walczę. Włosy niezbyt urosły w ostatnim miesiącu i nie wiem czym to jest spowodowane. Po przeczytaniu książki o włosach wprowadzam powoli pewne zmiany, niewielkie ponieważ obecna pielęgnacja zdecydowanie odpowiada moim kłakom. Chciałabym jednak zmienić szampony, ponieważ został mi nielubiany kokosowy i bardzo delikatny Fortesse. Jeśli chodzi o suplementy, mam zamiar wybrać Hairvity. W razie nasilonego wypadania planuję sprawdzić Vitapil oraz zastosować sprawdzone wcierki.

Stan włosów na dzień 1 września 2017

- długość 60,6 cm
- kucyk 12 cm

Jak się mają Wasze włosy?







Zobacz także

0

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!