Włosowa aktualizacja - wrzesień 2017

17:35:00

Witajcie!

Nastał październik. Choć pierwsze dni były słoneczne, to obecnie niebo płacze ponad miarę. Pocieszam się obecnością kolorowych liści dookoła. Moje włosy nie lubią takiej pogody. Wrzesień zawsze dawał im popalić, ale tym razem udało mi się uniknąć niektórych nieprzyjemnych skutków jesiennej rutyny. Przyznać się muszę po raz kolejny, że mimo wszystko zaniedbałam kosmyki i nie mogę siebie wskazać jako przykład do naśladowania. Jak było we wrześniu i dlaczego moje kudły się na mnie obraziły, dowiecie się w tym poście. 
czy warto kupić kurację Halier

Szampony

We wrześniu używałam na zmianę tylko dwóch szamponów - fortesse od Halier oraz micelarnego szamponu kojąco nawilżającego od Pharmaceris. Szampon fotresse należy do delikatnych. Dobrze oczyszcza włosy i przyjemnie pachnie, ale tworzy na nich kołtuny i to takie, których nie da się rozplątać bez udziału odżywki. Włosy przy spłukiwaniu momentalnie stają się bardzo sztywne i w ogóle nie można ich rozdzielić na pojedyncze pasma. Pharmaceris nadal testuje, lecz nie przekonał mnie do siebie. Szampon nawilżający z dość silnym detergentem w składzie - to niestety niemożliwe. Szampon ma jednak myć, ale oczekuję że nie będzie przy tym plątał włosów, a tutaj bywało rożnie. Czasami włosy stawały się gładkie, innym razem trochę się kołtuniły. Konkretnego zdania na jego temat nadal brak. 
czy szampony pharmaceris są dobre ?

Odżywki i maski

W przeciągu ostatniego miesiąca sięgałam po niewiele tego typu produktów, głównie z powodu testowania zestawu od Halier. Odżywka Halier Fortesse, jak mogliście całkiem niedawno przeczytać, była moim wybawieniem podczas rozplątywania włosów po umyciu szamponem. Robiła z nimi cuda - po chwili stawały się mięsiste, lejące, a po wyschnięciu błyszczące i miękkie. Polubiłam ją, chociaż nie nadawała się do używania na skórę głowy przy każdym myciu. Pod koniec miesiąca gdy zaprzestałam już testów we włosy wcierałam maskę Make Me Bio intensywnie nawilżającą i wygładzającą, która stała się moim ulubionym naturalnym produktem do włosów. Nie mogło także zabraknąć maski Biovax z olejem z opuncji i mango, która stanowi mój absolutny hit. Ponieważ w sierpniu skusiłam się na odżywkę wzmacniającą Garnier i maskę L'Oreal Botanicals musiałam koniecznie ich wypróbować. Maska leży odłogiem, gdyż zawartość oleju kokosowego wpływa na puszenie się kosmyków, a odżywka nie zrobiła jeszcze na mnie większego wrażenia. Jedno użycie nie może decydować o dalszych losach, dlatego będę je testować nadal w październiku. 
dobra naturalna maska do włosów falowanych i kręconych

Oleje i olejki

Poza moim ukochanym olejkiem Magiczna Moc Olejków z L'Oreal Paris unikałam olejowania. Zmobilizowałam się na sam koniec miesiąca i przeprowadziłam standardową procedurę odżywczą w misce z użyciem oleju lnianego oraz mleka. Moje włosy obraziły się na mnie śmiertelnie za takie zaniedbania i wiecznie płatały mi figle. 

Suplementy

Przez cały miesiąc pobierałam suplement Hairvity, ponadto do połowy miesiąca stosowałam tabletki na uzupełnienie żelaza i magnezu. 
czy warto kupić serię botaniczną od Loreal

Inne 

W ciągu miesiąca zdecydowałam się na krótki zabieg naprawczy z użyciem specjalnego preparatu nawilżająco regenerującego od Kerastase w połączeniu z sauną i podcięciem końcówek. Moje włosy odżyły, chociaż końcówki nie zostały idealnie oczyszczone i nadal zahaczają jedne o drugie. Efekt niestety nie utrzymał się nawet przez tydzień mimo sięgania po delikatne szampony i unikania nadwyrężania włosów. 
pielęgnacja włosów blond

Stan włosów na dzień 1. 10. 2017 

- długość 60 cm
- kucyk 12 cm

Podsumowanie miesiąca w kilku zdaniach

Przez większość miesiąca testowałam produkty od Halier, a ponadto był to dla mnie bardzo intensywny czas pełen stresu i braku chwili dla siebie. Nie miałam więc zbyt wielu okazji by szczególnie zadbać o włosy, które dodatkowo przechodziły okres buntu. Miesiąc dla moich kłaków okazał się nie najgorszy. Przede wszystkim objętość w kucyku pozostała taka sama jak w sierpniu - oznacza to, że mimo nadmiernej ilości stresu i przesilenia jesiennego udało mi się zapobiec wypadaniu. Zdarzyło mi się raz wyprostować włosy i zdecydowanie częściej niż zwykle sięgałam po suszarkę (wiem jednak z pewnej mądrej książki, że to wcale nic złego). Mogłam się również przekonać czy warto wybrać się na rytuał. Momentami musiałam walczyć z plątaniem i niesfornymi końcówkami, ale tutaj kłania się brak olejowania, które okazuje się w moim przypadku niezbędne. Podsumowując, stan moich włosów jest nawet całkiem całkiem, chociaż na zdjęciach są nieco spuszone - niestety zawsze tak wyglądają gdy są wilgotne. Na najbliższy miesiąc nie mam planów, ponieważ wiem że nie uda mi się ich zrealizować przy obecnym tempie życia. Mam zamiar dojść do równowagi pomiędzy pracą i życiem popołudniami - dopiero wtedy będę w stanie zastanawiać się nad tym co chcę robić konkretnego dnia. Jedno jest pewne - do olejowania muszę wrócić. 

Jak tam wasze włosy ? Też nie macie do nich cierpliwości jesienią? 



Zobacz także

0

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!