Kwartalni ulubieńcy

14:33:00

Witajcie!

Ostatni dzień roku nadszedł szybciej niż się spodziewałam. Pewnie wielu z Was już przygotowuje się do wieczornych szaleństw i ogląda propozycje Sylwestrowych makijaży. Sama postanowiłam usiąść i napisać jeden z zaległych postów, ponieważ dziwnie bym się czułą gdyby kwartalni ulubieńcy z okresu październik - grudzień pojawili się chociażby w styczniu. Trzeba przecież domknąć wszystkie niedokończone sprawy. Przed Wami dziś moi ulubieńcy z ostatnich miesięcy.
ulubione kosmetyki w ostatnim kwartale

Pielęgnacja twarzy

Wspominałam Wam wielokrotnie, że moja cera należy do tych bardzo kapryśnych. Rzadko kiedy mogę cokolwiek zaliczyć do ulubieńców w kwestii pielęgnacji twarzy. Tym razem znalazły się dwa produkty, które na pewno zagoszczą jeszcze w mojej łazience w przyszłości. 

Maska BBSeaweed Lush Cosmetics to kosmetyk, który pokochałam. Dedykowana skórze wrażliwej zawiera ekstrakt z fiołka, kwiatów lipy, wodorostów oraz wiele innych dobroczynnych składników. Dzięki niej moja cera była gładka, wyciszona, a wszelkie niedoskonałości mniej rzucały się w oczy. Specyficzny zapach, kawałki orzechów, płatki róż i przyjemna konsystencja świetnie rozprowadzająca się po twarzy całkowicie mnie oczarowały.
skin79 yum yum cleanser

Czyścik od skin 79 Yum Yum Cleanser to kolejne odkrycie, wszystko z resztą dzięki Angel. Szczerze powiedziawszy nasze początki nie były łatwe. Wcale nie ze względu na działanie, lecz zapach. Początkowo po zmyciu produktu wydawał mi się nieco chemiczny, ale z każdym myciem twarzy coraz bardziej mnie intrygował - cytryna? Czyścik przypomina mi nieco biały ser, bardzo łatwo się go rozprowadza i niewiele zużywa. Skóra jest po nim gładka i mimo że oczyszczona, to nie przesuszona - kosmetyk nie potęguje produkcji sebum, jak to bywało w przypadku żeli do twarzy. Niebawem będziecie mogli przeczytać pełną recenzję tego produktu. 

Pielęgnacja włosów 

Wróciłam do regularnego olejowania i maskowania włosów. Zużyłam sporo produktów, ale tylko trójka z nich zasługiwała na miano ulubieńców. 
Anwen kosmetyki maska i olej do włosów średnioporowatych

Anwen maska i olej do włosów średnioporowatych. Ponieważ na blogu znajdziecie pełną recenzję obu produktów, nie będę się bardzo rozpisywać. Zarówno maska winogron i keratyna, jak i olej mango świetnie wygładzają i dociążają moje włosy. Po umyciu kłaki stają się sypkie, miękkie i pachnące. Produkty są bardzo wydajne i mają stosunkowo dobre składy. Dzięki nim, moje włosy po mimo farbowania, nawet nieźle się trzymają.  
Bandi Trycho Eshetic peeling do skóry głowy z mocznikiem

Peeling Tricho Esthetic od Bandi niektórych może przerażać. Mocznik w składzie, złuszczanie naskórka i pilnowanie czasu brzmi niezbyt zachęcająco. Jednak, to najlepszy peeling do skóry głowy jaki miałam okazję stosować. Dzięki niemu pozbyłam się swędzenia skóry głowy, włosy są odbite u nasady i czuć pod palcami czystość. Regularne oczyszczanie sprawiło, że moje włosy wypadają w mniejszej ilości. Zużywa się go niewiele, ze względu na stosowanie raz na dwa tygodnie.

Pielęgnacja ciała

Choć ostatnimi czasy często się balsamuje i polubiłam wiele produktów, to znajdziecie tu jedynie żel pod prysznic The Body Shop Vanilla Pumpkin. Absolutnie urzekł mnie swoją kremową konsystencją i słodkim zapachem. Żel świetnie się pieni, jest gęsty, nie wysusza skóry i umila kąpiele! Stał się moim hitem, a niebawem będziecie mogli go przygarnąć w konkursie na Instagramie!
The Body Shop Vanilla Pumpkin

Makijaż

Nie przepadam za drogeria Natura- nie mogę tam nic znaleźć, są ciasne i różnie bywa z promocjami. Jakiś czas temu pojawiły się w nich nowe szafy Kobo Proffessional  z pięknymi paletami. Sama wybrałam się, by podziwiać ten fenomen wśród blogerów i nie tylko, a wyszłam z podkładem kryjącym i korektorem. Camouflage Liquid Foundation 802 Ivory ma przepiękny jasny odcień i doskonale kryje wszelkie niedoskonałości. Kolor wręcz idealny, stapia się z moją cerą tak, że go nie widać. Nie zauważyłam by mnie zapychał, a dodatkowo świetnie się trzyma na buzi. Podobnie kamuflujący płynny korektor, który lubię zdecydowanie bardziej od Catrice. Niestety Kobo trochę przesadziło z ceną, a dostępność jest żadna. 
Kobo Proffessional liquid camouflage foundation

Moim ulubieńcem stał się także puchacz do pudru z drogerii Hebe F01. Miękki, doskonale nabiera się nim sypkie pudry i stempluje twarz. Wygryzł swojego poprzednika z Lily Lolo oraz Nanshy. Sporych rozmiarów, nie pozostawia żadnych smug. Dodatkowo pędzel niewiele kosztuje, więc nie ma co się zastanawiać nad jego zakupem!

Lista ulubieńców nie jest zbyt obszerna, lecz pojawiły się na niej same perełki. Produkty te okazały się być na tyle dobre, bym w przyszłości powróciła do nich ponownie. Problem stanowić może dostępność niektórych z nich, ale mam skromną nadzieję, że to się zmieni.

Czy też macie swoich ulubieńców z ostatnich miesięcy? Znacie któryś z moich niezbędników?

Korzystając z okazji, chciałabym Wam życzyć udanej Sylwestrowej zabawy i szczęśliwego Nowego Roku! Niech wszelkie Wasze wyzwania, cele i marzenia się spełnią, albo chociaż część z nich! Wiele zdrowia i uśmiechu na każdy dzień! 

Buziaki!








Zobacz także

0

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!