Denko kosmetyczne

Denko luty 2018

Witajcie!

Środa to dla mnie najgorszy dzień tygodnia. Zawsze opuszczają mnie wszelkie siły i muszę się do wszystkiego podwójnie mobilizować. Dzisiejszy dzień był na tak wysokich obrotach, że ledwo trzymam głowę,a oczy na zapałki. Nie zostawię Was jednak bez posta! Tym bardziej, że najwyższa pora na denko kosmetyczne. Gotowi ? To zapraszam serdecznie do lektury.

denko luty 2018

  1. Evree Pure Neroli, głęboko oczyszczający peeling do twarzy. To najgorszy peeling jaki dotychczas testowałam! Pieczenie, zaczerwienienie, wysyp. Skład dobry, lecz dla mojej cery był on stanowczo za silny. Może dobrze, że został wycofany. Pełną recenzję znajdziecie tutaj.
  2. Isana, olejek pod prysznic. Drugie opakowanie, które zostało przeze mnie zużyte. Bardzo tani i jak dotychczas najlepszy sposób czyszczenia moich pędzli i gąbeczek. Domywa z każdego podkładu i nie zostawia na pędzlach tłustej warstwy. Kto jeszcze się waha, niech przestanie – naprawdę warto!denko uty 2018
  3.  Dove, żel pod prysznic Go Fresh pear & aloe vera. Żele pod prysznic tej marki kuszą mnie swą delikatnością i zapachami, stąd co jakiś czas do nich wracam. Skóra po nich pozostaje gładka i mega pachnąca. Zapach gruszka i aloes jest bardzo lekki i przyjemny. Niestety dość spory otwór w butelce sprawia, że za każdym razem wylewam go w nadmiarze.
  4. Pantene, odżywka do włosów w piance Intensive Repair. Zdradzę Wam sekret. Mam trzy odżywki Pantene z tej serii, każda do innego rodzaju włosów i każda z tym samym składem. Ciekawe? Cóż, tak to niestety bywa. Na włosy naniosłam ją może ze trzy razy i nawet daje dobre rezultaty. Najlepiej sprawdza się jednak jako pianka do golenia.
  5. Biolaven, szampon do włosów olejek z pestek winogron i olejek lawendowy. Z szamponem tym łączy mnie relacja love/hate. Czasami moje włosy są po nim wygładzone, błyszczące i bez zarzutu. Zdarzają się jednak dni, kiedy zaraz po umyciu pojawia się oklap bądź kołtuny nie do rozplątania. Zapach i dość rzadka konsystencja mi nie przeszkadzają, zaś dodatkowy plus złapał za dobry skład. denko luty 2018
  6. Catrice Camouflage, korektor. Było o nim tyle razy, że wstyd się powielać. Nie wiem, które to już opakowanie-to chyba coś znaczy.
  7. Bell Hypoallergenic, korektor. Szybko ciemnieje, lecz dobrze stapia się z całością makijażu. Niestety krycie jest średnie, lecz pod oczy nadaje się idealnie gdyż jest dużo lżejszy. Męczyłam go przez długi czas i chyba więcej do niego nie wrócę. denko luty 2018
  8. Ava, White Skin serum maska. Czasami produkty napotkane przypadkiem stają się ulubieńcami. Tak właśnie było w przypadku tego serum. Kupiłam je w promocji „cena na do widzenia” i przez ostatnie pół roku ratowało mnie z opresji. Świetnie wybielało przebarwienia po trądziku, choć oczywiście to nie była kwestia kilku godzin. Kosmetyk jest wydajny i ponownie dostępny w nowszej wersji. Przeczytacie o nim w tym poście. 
  9. Próbki podkładów z Sephora i Douglas, Mac + Estee Lauder. Ciężko mi dobrać podkład, większość jest za ciemna bądź za różowa. Cała Kat von D czeka aż ją ktoś przygarnie, bo mi nie pasowała kolorystycznie. Postanowiłam tym razem wypróbować podkład zanim wydam na niego sporą kwotę. MAC Studio Fix starczył mi na dwa użycia, idealnie pasował do mojej cery i śmierdział farbą… EL Double Wear wcale mnie nie zachwycił. Kolor był odpowiedni, lecz jest dość ciężki i niezbyt ładnie prezentował się na mojej cerze. EL Double Wear Light był całkiem przyjemny i chyba go kupię, bo dobrze wyglądał na buzi. 
    denko luty 2018
    denko kosmetyczne 2018 luty
  10. Garnier Fructis, Densify odżywka. Doskonały produkt do emulgowania olei i mycia włosów. Pozostawia je wygładzone i błyszczące. Zaskoczyło mnie, że tak bardzo ją polubiłam.
  11. Halier, fortesse odżywka. Odżywka z otrzymanego przeze mnie kiedyś duetu, o którym przeczytacie tu. Szampon bez tej odżywki można wyrzucić do kosza (chociaż ostatnio zmieniło się coś i nie kołtuni mi włosów tak jak dawniej). Odżywka przyjemnie pachnie karmelem, momentalnie wygładza włosy i dzięki niej stają się sypkie.
  12. The Body Shop, Rainforest radiance odżywka. Mało popularny produkt TBS, który moim włosom wyjątkowo służył. Wygładzał je, lekko dociążał – przekreślało go w zasadzie opakowanie. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, to zajrzyjcie do tego wpisu. denko luty 2018
  13. Kobo Professional, Camouflage Liquid Foundation. Podkład, który skradł moje serce kolorystyką, kryciem, trwałością. Cena jest jak na podkład z niższej półki dość wysoka ok. 50 złotych w cenie regularnej. Mogę Was zapewnić, że jest wart tej ceny i bladziochy będą zadowolone. Na pewno do niego wrócę.
  14. Paese, puder bambusowy. Jeden z moich ulubionych pudrów. Świetnie matuje, pozostawiając skórę niesamowicie gładką. Dość długo utrzymuje makijaż w ryzach, co chyba jest jednym z ważniejszych punków. MA też całkiem dobry skład. Cena niestety należy do wysokich – ok. 40 złotych w cenie regularnej. Tyle samo zapłacimy za ecocerę, lecz te dwa pudry różnią się stopniem zmielenia.
  15. Mediheal, maski dynia i kiwi- jabłko. Kolejne maski koreańskiej marki Mediheal pojawiły się w projekcie denko, które zakupiłam na promocji w Lidlu. Dotychczas najlepiej wypada Kakao, zaś te dwie dla mojej cery to średniaki. Obie pozostawiły ją gładką i odświeżoną, lecz po kiwi pojawiło się podrażnienie w pobliżu ust. Niestety nie zachwyciły mnie specjalnie jak dotychczas Może jestem zbyt wymagająca. Denko luty 2018

Denko w tym miesiącu było dość spore, choć zdarzały się większe. Wszystko pokończyło się na raz i uwierzcie mi zostałam z jednym podkładem, bez korektora, bez szamponów w zapasach i masek też już prawie nie ma. Dziwnie mi z tym. Nie, nie wprowadziłam minimalizmu do życia, po prostu zaczęłam zużywać zapasy i uważam że takie podejście jest dobre.

Jak Wasze denko w tym miesiącu? 

Pozdrawiam!

 

 

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl