Pielęgnacja włosów

Włosowa aktualizacja luty 2018

Witajcie!

Znów zniknęłam na chwilę, lecz jedyne co mogę powiedzieć na swoje usprawiedliwienie to tylko, że nie było to zamierzone. Niestety dopadła mnie w ostatnim czasie choroba i tym razem nie miałam żadnych szans. Kilka dni po prostu przespałam, wszystkie siły mnie opuściły. Wracam do Was z zebraną mocą, chociaż  regeneracja zajmie mi jeszcze trochę czasu. Przez te wszystkie zawirowania włosowa aktualizacja w tym miesiącu jest nieco opóźniona. Mimo wszystko zapraszam Was serdecznie na podsumowanie ostatniego miesiąca z życia moich włosów.

Szampony

Po kilku miesiącach niechęci, w lutym postanowiłam przeprosić szampon Fortesse od Halier. Cały ten czas kojarzył mi się tylko z tworzeniem na głowie dreda i łzami. Stwierdziłam, że dam mu szansę i nie pożałowałam. Z jakiś przyczyn moje włosy przestały się po nim tak bardzo plątać i mycie bywało przyjemne. Cudnie pachnie karmelem, lecz mam wrażenie że muszę go nanieść sporo na włosy by dokładnie je umyć. Stosuje go od czasu do czasu, wtedy dobrze się spisuje. Powróciłam także do szamponu Biolaven, gdyż chciałam w końcu dobić dna. Moje włosy czasem są po nim miękkie i lejące, innym razem mam na głowie oklap. Na dłuższą metę takie sytuacje mnie drażnią, dlatego więcej do niego nie wrócę. Najlepiej sprawdzał się Alverde Sensitive z echinaceą i jojoba. Ten szampon świetnie domywa moje włosy, choć lubi je plątać.

Odżywki i maski

Uparłam się na zużycie resztek tego co mam pootwierane, dlatego wszystkie pozycje nie będą dla Was żadną nowością. Najczęściej sięgałam po The Body Shop Rainforest Radiance, która nawet dobrze dociążała moje włosy i pozostawiała je gładkie – choć nie tak jak lubię. Nie miałam po niej żadnych problemów z rozczesywaniem, a jedyny mankament to całkowicie niepraktyczna butelka. Garnier Densify służyła jako odżywka do mycia włosów i emulgowania olei. Uwielbiam to jak bardzo miękkie są po niej włosy. Fortesse od Halier była niezawodna jeśli chodzi o rozplątywanie moich włosów po wrednych szamponach. Włosy za każdym razem po jej użyciu stawały się momentalnie gładkie i lejące.

Koloryzacja

Nowością w mojej pielęgnacji stało się Vitalitys Espresso. Produkt ten jednoczenie poprawia kolor i odżywia włosy. Bardzo lubię, kiedy po użyciu tego kosmetyku moje włosy są wygładzone i miękkie. Zauważyłam też, że moje odrosty stały się bardziej stonowane.

Oleje i olejki

Olejowanie włosów przeprowadzałam za pomocą oleju Anwen Mango. To mój absolutny hit, do którego z chęcią powracam. Ma cudowny zapach i bardzo dobrze wpłynął na kondycje moich włosów. Do mojej szafki trafił też olejek z granatu od Cosnature. Używałam go dopiero dwa razy, lecz moje włosy dobrze na niego reagują. Myślę, że będę z niego zadowolona.

Przyrost

– długość 65 cm +1,5 cm

– objętość w kucyku 12 cm, bez zmian

Co będzie dalej?

Miesiące mijają, a ja nadal nie byłam u fryzjera. Wciąż odkładam to na później, a cięcie jest wskazane. Może w marcu w końcu się zmobilizuję i pójdę do ulubionego salonu. To w zasadzie jedyne moje zaniedbanie. Chociaż nie – ma na sumieniu jeszcze kilka drobnych grzeszków, np. nie zaplatanie włosów zimową porą. Cóż, nie lubię do pracy chodzić w kitce czy warkoczu i nic na to nie poradzę.  Olejowałam je cały miesiąc raz w tygodniu, maski i odżywki są przy każdym myciu. Leży odpowiedni dobór szamponów, lecz szykuje się na drobne zakupy w związku z pustkami w mojej szafce. Kondycja włosów nie jest zła, powiedziałabym nawet że bardzo dobra … tylko te końcówki. Jestem zadowolona z ostatniego miesiąca dbania o włosy!

A Wy? Jak się mają Wasze włosy ? Również o nie dbacie ?

 

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl