Kosmetyki kolorowe, Makijaż

Estee Lauder Double Wear Light || Lżejsza wersja kultowego podkładu

Cześć !

Wiecie, odnoszę wrażenie, że przechodzę jakiś głębszy blogowy kryzys. Momentami zupełnie tracę pomysły, zapał i zastanawiam się jak ludzie znajdują na to wszystko czas. Posty pojawiają się rzadziej, ale nie chcę dla Was pisać na siłę. Wciąż poszukuję rozwiązania tego stanu przejściowego, bo mam nadzieję że jest tylko przejściowy. Kiedy zmęczenie bierze górę ciężko być regularnym. Może po prostu potrzebuje zaskoczyć w tej nowej rzeczywistości, pozbawionej dłuższych wakacji i dnia wolnego, kiedy zwyczajnie nie chce mi się wstać. Dość tego marudzenia, pora powrócić do tematu posta! Kiedyś rzadziej się malowałam, a obecnie podkład mam na twarzy prawie każdego dnia. Pozwala mi on ujednolicić koloryt skóry i przykryć pozostałości po niedoskonałościach. Chociaż lubię dość mocne krycie, to z czasem rozpoczęłam poszukiwanie produktów nieco lżejszych, lecz zarazem dobrze utrzymujących się na skórze. Dzięki Delishe i BeautypediaPatt odkryłam Estee Lauder Double Wear Light, czyli lżejszy odpowiednik znanego wszystkim Double Wear w słoiczku. Opowiem Wam o nim trochę.

Tubka zamiast szkła – dobrze czy źle?

Estee Lauder Double Wear Light zamknięto w praktycznej tubce w cielistym kolorze. Pozostałe barwy wiodące to złoto i granat, które razem świetnie się przenikają. Na tubce nie znajdziemy żadnych grafik, jedynie napisy. Podobnie jest z granatowym kartonikiem stanowiącym opakowanie zewnętrzne. Minimalistycznie, lecz nie pominięto żadnych istotnych informacji. Tubkę wykonano z solidnego, giętkiego plastiku i zakończono „dziubkiem”, który ułatwia wydostanie podkładu z wewnątrz. Chociaż kosmetyki „wysoko-półkowe” kojarzą się głównie z ciężkim szkłem, to to rozwiązanie całkiem mi się podoba – przede wszystkim opakowanie jest lekkie i zajmuje niewiele miejsca. Początkowo wydawało mi się, że produktu jest o wiele mniej niż w przypadku innych marek, ale pojemność jest standardowa – 30 ml. Dziś już prawie wszyscy znamy angielski, lecz wciąż nie mogę się przyzwyczaić do informacji podawanych jedynie w językach obcych i uważa za ogromny minus, wprowadzanie przez markę produktu na dany rynek z pominięciem aspektu jakim jest tłumaczenie.

Zapach i kolor

Na stronie producenta w gamie kolorów Estee Lauder Double Wear Light znajdziemy 9 propozycji, niestety w Sephorze i Douglasie dostępnych jest tylko 5. Sama wybrałam najjaśniejszą pozycję 0.5, która niestety nie będzie odpowiadać bladziochom do kwadratu – czyli bardzo, bardzo jasnym cerom. Po otwarciu tubki możecie z przerażeniem stwierdzić, że popełniliście największy błąd w życiu, zapewniam jednak iż wcale tak nie jest. Owszem po nałożeniu kropelki na dłoń może wydawać się ciemny i nieco pomarańczowy, zaś po rozprowadzeniu ładnie dopasowuje się do cery i całe to wrażenie znika. Lepiej dla własnego bezpieczeństwa poprosić na początek o próbkę w perfumerii by nie wpaść później w panikę. Podkład prawie nie posiada zapachu, czasami tylko wyczuwa się lekko pudrową woń. Na opakowaniu znajdziemy informacje, że posiada ochronę przeciwsłoneczną SPF 10. Zwykle nie ufam takim zapisom i stosuję kremy z filtrem.

Składniki

Na temat składu wypowiadać się tym razem nie będę. Double Wear Light nie jest naturalny i miałam tego świadomość wybierając go. Dla zainteresowanych zostawiam skład poniżej.

Water\Aqua\Eau, Cyclopentasiloxane, Trimethylsiloxysilicate, Titanium Dioxide, Butylene Glycol, Trimethyl Pentaphenyl Trisiloxane, Phenyl Trimethicone, Magnesium Sulfate, Polyglycery-3 Diisostearate, Silica, Tribehenin, Peg-10 Dimethicone, Bis-Peg/Ppg-14/14 Dimethicone, Ethylhexylglycerin, Phenyl Methicone, Sodium Hyaluronate, Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isostearate, Laureth-7, Glycerin, Polymethylsilsesquioxane, Hexyl Laurate, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Chamomilla Recutita (Matricaria), Disteardimonium Hectorite, Methicone, Propylene Carbonate, Tetramethyl Hexaphenyl Tetrasiloxane, Tocopheryl Acetate, Alumina, Sorbic Acid,Chlorphenesin, Phenoxyethanol [+/- Iron Oxides (CI77491, Ci77492, CI77499), Titanium Dioxide (CI77891), Mica, Bismuth Oxychloride (CI77163), Ferric Ammonium Ferrocyanide (CI77510)]

Wytrzymały

Estee Lauder Double Wear Light w odcieniu 0.5 stał się moim ulubieńcem. Ci którzy śledzą mnie od dawna wiedzą, że mam ogromny problem z cerą, szczególnie z zapychaniem. Przez ponad dwa miesiące używania tego produktu nie zauważyłam pogorszenia stanu cery – wągrów, bolących wyprysków czy nasilonego świecenia. Nie wystąpiły również żadne uczulenia czy podrażnienia. Na daną chwilę stan mojej cery jest gorszy, lecz przypuszczam że zawinił tu obecnie używany przeze mnie puder i upały. Podkład trzyma się na mojej przetłuszczającej się cerze przez 8h pracy bez zarzutu. Wyciera się jedynie w miejscach na nosie gdzie opierają się okulary, ale jeszcze nie odkryłam takiego, któremu udałoby się to przetrwać. Po nałożeniu dopasowuje się do cery prawie idealnie, lecz używam białego pudru by osiągnąć perfekcję. Double Wear Light nie jest podkładem mocno kryjącym, lecz można nim stopniowo budować krycie. Ostrzegam, że nie da się z jego pomocą osiągnąć efektu total cover. Najlepiej aplikuje się go gąbeczką lub owalnym pędzlem, a płaski pędzel pozostawia smugi i nie wygląda to zbyt estetycznie. Z podkładem należy pracować dość szybko, ponieważ schnie momentalnie. Sam w sobie daje efekt gładkiej cery, nie ciastkuje się i nie podkreśla suchych skórek. Chociaż jest lżejszy od wersji w słoiczku całkiem dobrze się spisuje i byłam z niego na prawdę zadowolona. Niestety ma jedną znaczącą wadę – cena. Podkład starczy na około 2 miesiące, a jeśli chodzi o cenę to w Sephorze zapłacimy za niego 185 zł, w Douglasie 189 zł, a w drogeriach internetowych średnio 145 zł za 30 ml. Od niedawna wiadomo też, że podkład ma zostać wycofany na rzecz pewnej nowości, przez co dużo osób rozważa zrobienie zapasu.

 

Próbowaliście kiedyś tego podkładu? Może wolicie ciężkie i mocno kryjące konsystencje, albo tak przywykliście do minerałów, że nie widzicie innej opcji ? Macie swój ideał?

Ps.Robiąc zdjęcia zakręciłam się i pomyliłam tył z przodem opakowania, a niestety po raz 3 nie chciało mi się robić powtórek. Wybaczcie 😉

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl