Pielęgnacja, Pielęgnacja włosów

Włosowa aktualizacja maj 2018

Witajcie!

Pielęgnacja włosów w maju opierała się głównie na kosmetykach naturalnych, zgodnie z moim postanowieniem. Można by nawet stwierdzić, że była dość minimalistyczna. Moje pukle reagowały całkiem różnie, na prowadzone eksperymenty i choć spodziewałam się tragedii, to ostatecznie nie było aż tak źle. Czy da się oswoić z naturalnym szamponem? Naturalna maska wystarczy by poskromić włosy? Dowiecie się tego wszystkiego – zapraszam na krótki post z serii włosowa aktualizacja maj 2018.

włosowa aktualizacja maj 2018

Szampony 

W tym miesiącu używałam w zasadzie jednego szamponu, którym był nawilżający szampon Grape & Seed Olive Oil od Petal Fresh. Chociaż próbowałam zaakceptować go w pełni w kwietniu, to drażniło mnie plątanie włosów, czy dziwne uczucie skrzypienia. Szampon rewelacyjnie się pieni i pachnie, plątanie zdarza się nieco rzadziej. Kiedy mam gorszy dzień używam po prostu odrobiny odżywki, która włos momentalnie ujarzmia i z tworzącego się mega kołtuna nie pozostaje nawet ślad. Nadal nie uważam go za ideał i na pewno będę próbować innych dostępnych na rynku propozycji naturalnych. Głównym powodem obok plątania jest fakt, że włosy po nim pozostają świeże przez krótszy czas. Moją naturalną zasadę złamałam raz, podczas pobytu w domu. Nie zabieram tam zwykle swojego szamponu i musiałam skorzystać z Gliss Kur Połysk i Głęboka Regeneracja. Szampon ten nie może dobić dna, bo nikt go nie lubi. Może przez to, że pozostawia włosy matowe i nieprzyjemnie śliskie?włosowa aktualizacja maj 2018

Maski i odżywki

Przez większość maja sięgałam jedynie po Scottish Wild Thistle od Natura Siberica, czyli maski regenerującej. Zielona maź, o cudownym, lekko cytrusowym zapachu bardzo korzystnie wpływała na moje włosy. Może kręciołki nie były bardzo ciężkie, lecz gładkie, błyszczące i lejące. Bardzo duży minus, to pojemność – zawartość opakowania starczy na maksymalnie miesiąc stosowania, przy używaniu maksymalnie raz do dwóch w tygodniu. Mimo wszystko, zakochałam się w niej i z pewnością niejednokrotnie wyląduje w moim koszyku. Pod koniec miesiąca dwukrotnie, a może trzykrotnie nałożyłam na włosy Hair Food od Garnier w wersji Goi. Początkowo myślałam, że drugim wiodącym składnikiem produktu jest granat, lecz coś mi się pomieszało. Maska ma zapach słodkiej gumy mamby, który utrzymuje się na włosach zaskakująco długo. Działanie ciężko mi ocenić, gdyż testuję ją zbyt krótko. Zdążyłam zauważyć, że podobnie jak poprzedniczka (papaya), dość dobrze wygładza moje włosy. Nieodłącznym składnikiem pielęgnacji stała się również odżywka Garnier Fructis Densify, która służy mi do emulgowania oleju z włosów.


Oleje i olejki

Przyznać się muszę, że o ile olejowanie włosów idzie mi rewelacyjnie, tak zabezpieczanie końcówek miernie. Zaprzyjaźniłam się z maską 7 oils od Nacomi. Zaskoczyło mnie, że po mimo obecności oleju kokosowego, moje włosy akceptują tą mieszankę. Zwykle nawet najmniejsza jego ilość powoduje puszenie, ale może coś im się odmieniło!  Olejek – maska jest produktem niesamowicie tłustym, lecz za pomocą odżywki pozbywam się go z włosów momentalnie. Woń jaką posiada jest bardzo przyjemna, a na efekty będzie jeszcze trzeba trochę poczekać. Końcówki, jak zawsze zabezpiecza Elseve, o ile o nim zwyczajnie nie zapomnę.

Peelingi i inne

Wyjątkowo w maju odpuściłam sobie peeling skóry głowy Odniosłam wrażenie, że w ostatnim czasie wykonywałam go zbyt często i skóra była nieco podrażniona. Na daną chwilę przywrócona została jej równowaga i może powrócę do tradycyjnego peelingu cukrowego.

Przyrost 

  • długość włosów 63 cm – bez zmian
  • kucyk 11 cm – włosy ostatnio lecą mi dość mocno

Plany, wspomnienia 

Maj był dla mnie mało łaskawy i myślę, że odbiło się to także na mojej czuprynie. Stresy i smutki spowodowały, że włosy leciały. Może miała na to wpływ również zmiana pogody?  Kłaczki nieco się kołtuniły i haczyły o siebie, zupełnie nie wiem dlaczego, gdyż były dopiero podcięte. W niektórych partiach są nieco połamane, choć na zdjęciach tego nie widać. Myślę, że powinnam odstawić suszarkę z ciepłym nawiewem. Niestety mycie włosów w godzinach wieczornych, przyczynia się do szybkiego suszenia włosów. W czerwcu poszukiwać będę nowego szamponu, gdyż jak wspomniałam wyżej z obecnym nie jestem zachwycona i dobija powoli dna. Może w końcu uda mi się coś zrobić z kwestią suszarki i odstawię ją na lato (chociaż dziś słyszałam że w sierpniu zapowiadają 5 *C ?!). W koszyczku czeka jeszcze jedna maska z Natura Siberica do przetestowania i już nie mogę doczekać się, gdy po nią sięgnę. W najbliższym czasie nie wybieram się do fryzjera i nie planuję stosować suplementów, przyda się trochę beztroski.

 Jak Wasza włosowa aktualizacja? Mieliście styczność z którymś z produktów przeze mnie używanych ? 

 

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl