Lifestyle

See Bloggers 2018 – czy warto było pojechać do Łodzi?

Cześć !

Minął już prawie miesiąc odkąd odwiedziłam Łódź i uczestniczyłam w największej imprezie dla twórców internetowy w Polsce – See Blogers! Wciąż jeszcze w głowie szumią wspaniałe wspomnienia z wyjazdu. Czas podzielić się z Wami moimi wrażeniami z tegorocznej edycji festiwalu. Czy warto było jechać do Łodzi na See Bloggers?

Ta droga kręta jest

W See Bloggers pierwszy raz miałam okazję uczestniczyć rok temu. Wtedy festiwal odbywał się w Gdynii i podróż w tamte rejony była stosunkowo krótka i bezbolesna. Wybierając się do Łodzi skazana byłam na kilka godzin jazdy pociągiem, dodatkowo bez bezpośrednich połączeń. Odjazd miałam o 5 nad ranem, dlatego konieczne było wybranie wolnego w pracy i zebranie w sobie sił po całym tygodniu by zdążyć. Na miejsce dotarłam około 11 i na całe szczęście przesiadka czekała mnie dopiero na przystanku Łódź Widzew, gdzie pociągi odchodziły dość często. Niestety w drodze powrotnej pojawiły się trudności, związane z tym, że niedziele kursy odbywały się raz na jakiś czas. Istniała jeszcze komunikacja miejska, lecz choć koniec języka za przewodnika, nie wyobrażałam sobie biegać z torbą podróżną po mieście i dodatkowo licznych przesiadek. Ostatecznie udało mi się dotrzeć na czas, a nawet zjeść obiad w towarzystwie Kobieta Zmienną Jest.

Hotel Polonia Plast

Wielokrotnie bywałam w hotelach i domach wynajmowanych przez ludzi, dlatego miałam dość spore oczekiwania dotyczące Polonia Plast. Na zdjęciach prezentował się bardzo dobrze i wiele osób go polecało, zaś to co zastałam delikatnie mówiąc mnie zaskoczyło. Hotel należał bez wątpienia do tych starej daty i z klimatem. Początkowo nie mogłam znaleźć do niego wejścia, a z tego co słyszałam niektóre osoby obchodziły go wręcz dookoła w poszukiwaniu drzwi. Kiedy w końcu trafiłam dochodziła godzina 12, a mój pokój nie był przygotowany mimo przkazania informacji, że pojawię się w okolicach wczesnego ranka. Zmęczona kilkoma godzinami podróży, marzyłam tylko o kąpieli i położeniu się do łóżka, dlatego zgodziłam się wziąć pokój od strony ulicy. Po wejściu zastał mnie dziwny zapach i umeblowanie z czasów komunizmu. Hitem była winda wraz z sympatycznym panem windowym oraz drzwi do pokoju przypominające pancerne i zamykane na zasuwkę. Dodatkowo swobodne wejście i wyjście w godzinach nocnych nie było możliwe, należało dzwonić po portiera by otworzył główne wrota. Uważam, że stanowczo przepłaciłam za hotel, ale cieszę się że miałam gdzie spać oraz ze świetnego towarzystwa mieszkającego piętro wyżej.

See Bloggers – organizacja

W czerwcu tego roku na See Bloggers pojawiło się ponad dwa tysiące osób oczekujących na przeróżne atrakcje i sporą dawkę wiedzy. Prelegentów było naprawdę wiele i można było wybrać spośród ciekawych prelekcji. Niektóre wzbudzały większe emocje niż pozostałe i obiły się echem po całym Internecie. Mi najbardziej do gustu przypadła rozmowa z Katarzyną Nosowską, na którą swoją drogą bardzo czekałam. Choć Agenda przepełniona była wieloma atrakcjami, uważam że zorganizowano zbyt mało warsztatów i nieodpowiednio przeprowadzono zapisy. O czym mówię? Sama weszłam punktualnie o godzinie zapisów, kiedy to jeszcze świeżutkie i nieruszone czekały, wybrałam co chciałam lecz mój mail był odrzucany podczas rejestracji. Niektórzy mimo wyboru swych upragnionych pozycji, zostali przydzieleni przez system na inny warsztat niż się zapisali. Nie nałożono ograniczeń przypadających na osobę, co w efekcie spowodowało że jedni zostali pozbawieni uczestnictwa w warsztatach, inni dostali się na wiele z nich. Kto pierwszy ten lepszy? Przy takim tłumie ta zasada w ogóle nie powinna istnieć. Niewielką ilość szkoleń w strefie beauty rekompensowały liczne stoiska z produktami, na których odbywały się mini pokazy, można było porozmawiać z przedstawicielami marek i wziąć udział w konkursach. Najbardziej obleganymi były stoiska z klockami Lego (można było stworzyć swoja podobiznę), Bonprix z szałową huśtawką oraz niesamowite stoisko Natura Siberica. Chociaż wydarzenie odbywało się nieopodal głównych ulic miasta, to myślę że dla wielu drobnym minusem mogło okazać się zapewnienie stanowisk z jedzeniem. Wyznaczona była specjalna strefa, w której można było coś przekąsić, lecz gdy człowiek chciał zjeść mógł liczyć na dwa czy trzy food-trucki i zmierzyć się musiał z kolejkami po szamanko. Łódzkie EC1 w pewien sposób zachwycało swym ogromem i historycznym charakterem. Wszystkie drobne minusy zapomniane zostały, gdy gala #hasztagiroku oraz impreza wieczorna, podczas której zaśpiewała Katarzyna Nosowska. Potem odbyły się tańce i swawole. Wieczór był dopracowany  w pełni i wypadł zdecydowanie lepiej niż w zeszłym roku.

See Bloggers – warsztaty

Udało mi się dostać na warsztaty prowadzone przez markę Natura Siberica, podczas których ponownie mogłam posłuchać o tym jak powstają kosmetyki tej marki oraz stworzyć swój własny las w słoiku! Była to ogromna frajda i zastanawiam się nad wyhodowaniem kilku takich roślinek. Okazało się to bardzo proste, choć wymagające odrobiny cierpliwości

  • przygotować słoik z korkiem,
  • odrobina keramzytu na dno słoiczka – musi przykrywać dno naczynia,
  • dodajemy odrobinę węgla aktywnego – choć nie jest to krok konieczny,
  • ok. 1 cm ziemi, dobrze uklepanej (zależne od wielkości słoika i rośliny),
  • kamyczki, żwirek, piasek – cokolwiek co tworzy ozdobę, usypane na brzegach słoika (krok nieobowiązkowy)
  • dosypujemy ziemi i tworzymy zagłębienie by posadzić roślinkę, należy dobrze ukryć korzenie,
  • możemy dodać specjalnie przystosowany mech lub kamyczki do ozdoby na wierzch.

Warstwa ziemi zależy od roślinki, musi być taka by ją dobrze posadzić. Równie dobrze można pominąć krok z ozdabianiem i od razu przygotować odpowiednie podłoże pod roślinę. Tak wykonany las nie powinien znajdować się w nasłonecznionym miejscu i powinno się go podlewać bardzo rzadko i w niewielkich ilościach wody. Przez pierwszy miesiąc konieczna jest obserwacja czy nic się z nim nie dzieje. Po przygotowaniu i zamknięciu na ściankach słoiczka pojawi się para, którą można wytrzeć, podobnie jak ziemię pomiędzy etapami sadzenia.

Przez chwilę uczestniczyłam również w warsztatach „Jak stworzyć swoją markę w oparciu o trendy – Marka beauty w przyszłości” prowadzonych przez Radicalzz Studio i Ofeminin. Niestety odbywały się zbyt późno i w trakcie musiałam wyjść ze względu na konieczność dojazdu do Łódź Widzew.

Inne atrakcje – miasto Łódź i koncert 

Miasto Łódź oczarowało mnie nie tyle muralami, co herbaciarnia Kocie Oczy, licznymi kamienicami i ulicą Piotrkowską. Klimat tego miasta jest niesamowity, choć smutno mi było że wiele pięknych budników niszczeje, a niektóre wręcz są w stanie agonalnym. Lubię spacerować i podziwiać architekturę  i tak właśnie spędziłam cały piątek, mimo tego że pogoda nie sprzyjała. Moja wycieczka doprowadziła mnie do Manufaktury, która została odrestaurowana przy czym zachowano jej duch. Miałam okazję zjeść tam przepyszne naleśniki w restauracji Pan Kejk i na chwilę poczuć rytm tego tętniącej życiem Łodzi. Herbaciarnia Kocie Oczy ukryta w jednej z uliczek to był dla mnie raj na ziemi, buszujące wkoło mnie zwierzaki, przepyszna herbata i niepowtarzalny nastrój tego miejsca wprawił mnie w bezruch – dosłownie! Siedziałam i bałam się dotknąć puszystych kulek, choć próbowałam je zwabić wołaniem. Po przewędrowaniu całej Piotrkowskiej udałam się na koncert zespołu mojego kolegi &Inni oraz zaprzyjaźnionej kapeli 10 000 Osób. Chłopaki dali czadu, a spotkanie po latach przebiegało w miłej atmosferze. W sobotę na Piotrkowskiej pojawiło się sporo magików, którzy prezentowali swoje sztuczki rozbawiając przechodniów. Bardzo żałuję, że nie udało mi się ostatecznie dotrzeć do Muzeum Kinematografii i jeszcze kilku miejsc, ale to znak że trzeba się tam wybrać ponownie. Sobotni wieczór, po powrocie do hotelu spędziłam z przezabawnymi dziewczynami Malowane Oczy, Mazgoo, Niewyparzona Pudernica, Czerwonousta i Kobieta Zmienną Jest. Dawno się tak nie uśmiałam.

Czy warto było pojechać do Łodzi? Czy warto jechać na See Bloggers?

Z See Bloggers wróciłam zadowolona i pełna energii wewnętrznej, mimo zmęczenia fizycznego! Wszelkie drobne minusy, które się pojawiły odeszły w niepamięć i zostały tylko dobre wspomnienia. Kiedy spotykasz tak wielu fantastycznych ludzi, którzy zarażają Cię swoją pasją, chcą pokazać Ci swój punkt widzenia i próbują podzielić się z Tobą swoją wiedzą, nic więcej się nie liczy. Jestem wdzięczna, że istnieją takie wydarzenia jak to i mam nadzieję, że jeszcze nie raz dane mi będzie uczestniczyć w See Bloggers! To niesamowite ile jest nas boggerów i influencerów, a jeszcze bardziej to że mamy możliwość się spotkać i tak po porostu znikają wszelkie bariery, niesie Cię atmosfera. Co zaś do samego miasta, Łódź warto odwiedzić ponieważ potrafi zachwycić i chcę jeszcze tam wrócić!

Kto uczestniczył już w See Bloggers i ma podobne zdanie do mnie? Może planujecie się wybrać? Co sądzicie o takich wydarzeniach?

Pozdrawiam!

 

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl