Pielęgnacja twarzy

The Body Shop Camomile – masło oczyszczające

Witajcie!

Demakijaż mogłabym uznać za pewien element codzienności, który stał się moim rytuałem. Masuję dokładnie cerę, wybieram różne produkty, poszukuję ideałów. Kiedy mleczka zawiodły uparłam się na płyny micelarne, poza którymi ie widziałam innych kosmetyków. Potem przyszedł czas na pierwszy koreański olejek myjący i powoli zaczęłam odchodzić od silnie oczyszczających produktów. Myślałam że nic mnie nie zaskoczy, do czasu aż w moje łapki wpadły masełka oczyszczające. Na pierwszy ogień idzie The Body Shop Camomile, czyli delikatne masełko rumiankowe. Skąd fascynacja tego typu produktem? Dlaczego warto  bądź nie? Odpowiedź znajdziecie czytając dalej.

Prosto i wygodnie

The Body Shop Camomile zamknięte zostało w puszce zrobionej z lekkiego metalu. Opakowanie to ma mniej niż 10 centymetrów średnicy (sprawdziłam!), jest bardzo poręczne i minimalistycznie ozdobione. Na wierzchu puszki widnieje etykieta z grafiką rumianku, a niebieskie napisy idealnie wkomponowały się w  całość. Na dnie znajdziemy informacje o składzie, terminie przydatności i sposobie użycia, nareszcie również po polsku! Pudełko jest naprawdę wytrzymałe, wielokrotnie zdarzyło mu się spaść ze znacznej wysokości i nie powstało żadne wgniecenie. Jedynym problemem może stanowić otwieranie, jeśli za mocno je zakręcimy – produkt jest tłusty, więc zwykle puszka też i na przekręcenie nie ma szans w takiej sytuacji. Puszeczka kryje w sobie 90 mililitrów, czyli około 76 g masełka które powinno się zużyć przez dwanaście miesięcy od otwarcia.

 

Czy to już zapach rumianku ?

Masełko The Body Shop Camomile ma postać mlecznobiałej, zbitej maści, ale wbrew pozorom bardzo łatwo się je aplikuje. Kosmetyk jest niesamowicie miękki i tłusty, może dlatego świetnie się go rozprowadza. Camomile ma niesamowicie delikatny zapach. Ciężko mi ocenić czy to woń prawdziwego kwiecia, bardziej przypomina mi tą znaną z innych rumiankowych produktów kosmetycznych. Na całe szczęście nie ma nic z aromatu herbaty rumiankowej, który zwykle doprowadza mnie do mdłości.

Rumianek bez rumianku ?

Lista składników masełka do demakijażu jest stosunkowo krótka. Tytułowy rumianek niestety znajduje się na samym końcu daleko za napisem „Parfum”, co zwykle oznacza że danego składnika w kosmetyku prawie nie ma. Co zatem zawiera czyścik?

  • Ethylhexyl Palmitate – pamiltynian etyloheksylu; emolient tłusty tworzący warstwę okluzyjną na skórze, ma za zadanie odbudowywać warstwę lipidową, która jest naruszana podczas mycia; jest również rozpuszczalnikiem i często komponentem utrwalającym zapach,
  • Synthetic Wax – wosk syntetyczny; emolient tłusty tworzący film na skórze, wpływa na konsystencję kosmetyku i zapobiega jego rozwarstwianiu,
  • PEG-20 Glyceryl Triisostearate – substancja myjąca i emulgator,
  • Olea Europaea Fruit Oil/Olea Europaea (Olive) Fruit Oil – oliwa z oliwek; odżywia, nawilża i regeneruje,
  • Butyrospermum Parkii Butter masło shea; przyspiesza gojenie ran, nawilża;
  • Caprylyl Glycol – glikol kaprylowy; nośnik substancji aktywnych, emolient tłusty;
  • Tocopherol – witamina E, posiada działanie antyoksydacyjne, wzmacnia barierę naskórka,
  • Parfum – zapach,
  • Aqua – woda,
  • Linalool – substancja zapachowa,
  • Limonene – substancja zapachowa
  • Helianthus Annuus Seed Oil – olej słonecznikowy; nawilża i regeneruje;
  • Anthemis Nobilis Extract – ekstrakt z rumianka rzymskiego; działanie przeciwzapalne i łagodzące,
  • Citric Acid – kwas cytrynowy; ma działanie przeciwzapalne i rozjaśniające; regulator pH.

Co rzecze producent?

Rumiankowe masło oczyszczające odpowiednie jest dla wrażliwej skóry. Aplikowane na twarz rozpuszcza się i usuwa makijaż. Zalecany jest masaż okrężnymi ruchami a następnie usunięcie płatkiem kosmetycznym. W przypadku dostania się produktu do oczu, należy je przemyć wodą.

Warto czy nie?

Do The Body Shop Camomile podchodziłam ze sporą dozą nieufności, głównie obawiając się zapychania cery przez tak tłusty kosmetyk. Zanim zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie poprosiłam kherblog o próbkę, bym mogła sprawdzić reakcję mojej cery. Nie zauważyłam żadnych zmian na skórze, więc krążyłam koło niego niczym sęp, a jednocześnie odzywała się ma skąpa natura. Jakiś czas temu The Body Shop przygotowało promocję, podczas której produkty można było kupić 50% taniej. To był ten dzień!  Masełko oczarowało mnie swym delikatnym, choć niezbyt naturalnym zapachem. Czytałam różne nieprzychylne opinie na temat owego aromatu, lecz ja nie wyczuwam tu nic nieprzyjemnego, a uwierzcie że jestem bardzo czuła na tym punkcie. Masełko przechowywane w temperaturze pokojowej nie rozpuszcza się, lecz pozostaje miękkie dzięki czemu z łatwością można wybrać odrobinę i nałożyć na twarz. Wystarczy ziarnko grochu, ale ja mam tendencję do nakładania większych ilości, zupełnie niepotrzebnie. Masaż jest przyjemny, makijaż świetnie się zmywa – nawet te najbardziej zagorzałe tusze, gdy poświęci się im dłuższą chwilę. Przez cały czas używania nie zauważyłam negatywnego wpływu na cerę, wręcz przeciwnie. Po aplikacji cera zostaje wygładzona i miła w dotyku, a przy tym dobrze oczyszczona. Początkowo obchodziłam się z tym masełkiem tak jak sugerował producent, potem odkryłam że najlepiej zmyć je dokładnie wodą. Skład mnie trochę zawiódł, ale działaniem jestem zachwycona. Opakowanie to na tyle świetne rozwiązanie, że nawet w podróżach mam ten kosmetyk ze sobą – można je wszędzie wcisnąć!

Ogólnie rzecz ujmując, jeśli nie zachwycę się żadnym innym tego typu produktem to na pewno do niego wrócę. Z moją kapryśną cerą współgra doskonale!

Masełko The Body Shop Camomile kupicie w sklepach stacjonarnych The Body Shop w cenie regularnej 59 złotych za 90 ml. Warto polować na różne promocje, które zdarzają się dość często.

Mieliście już taki produkt do makijażu? Skusiłby Was? 

Pozdrawiam!

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl