Kosmetyki naturalne, Makijaż

Lily Lolo Coming up Roses || Minerlany róż

Cześć!

Konturowanie to nie jest moja mocna strona. Wielokrotnie próbowałam zgłębić wszelkie tajniki tego elementu makijażu, ale nie szło mi to za bardzo. Przez jakiś czas lubiłam się z bronzerami, lecz każdy był dla mnie za ciemny albo za ciepły. Robiłam też kilka podejść do rozświetlaczy, niestety błyszcząca tafla jakoś nigdy mi się nie podobała. Nastał w końcu czas dla różu – szukałam długo czegoś co stworzy na buzi jedynie naturalny rumieniec i delikatnie ją podkreśli. Udało się! Odkryłam kosmetyki Lily Lolo, które wyjątkowo mi odpowiadają kolorystycznie i jakością. Tym razem podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi Coming up roses – delikatnego różu mineralnego pochodzącego właśnie od Lily Lolo. Gotowi?

O minimalizmie raz jeszcze 

Minimalistyczne opakowania produktów Lily Lolo są Wam z pewnością bardzo dobrze znane! Klasyczna czerń i biel za każdym razem zachwyca tak samo. Puzderko z różem wyposażono w lusterko, które przyda się w czasie wyjazdów czy poprawek podczas trwania przyjęcia/imprezy. Pudełeczka posiadają niestety mankament w postaci matowej powierzchni, która łatwo się brudzi. W tym maleństwie mieści się zaledwie 4 gramy produktu, który powinniśmy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia.

Kolor róż

Coming up roses to róż o stonowanej barwie. Na pierwszy rzut oka może wydawać się ciemny i dla wielu za mocny, lecz przy bliższym poznaniu zyskuje. Z jego pomocą możemy wyczarować delikatny i bardzo naturalny rumieniec, pięknie prezentujący się szczególnie przy jasnych karnacjach. Należy nakładać go ostrożnie, ponieważ należy do dobrze napigmentowanych. Coming up roses posiada zapach wosku zupełnie niewyczuwalny na skórze. Róż został dobrze sprasowany i nie osypuje się oraz nie kruszy podczas nakładania na pędzel.

Składniki 

Lily Lolo Coming up roses jest produktem naturalnym, dlatego skład jest stosunkowo krótki i odnajdziemy w im m.in. wiele cennych olei.

  • Mica – mika; pigment, ma właściwości odbijające światło dzięki czemu skóra wydaje się być wygładzona i rozświetlona,
  • Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil – olej jojoba; posiada działanie antybakteryjne, nawilżające, nie jest komedogenny i tworzy lekką warstwę ochronną na skórze,
  • Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil – olej arganowy; tworzy na skórze film ochronny, ujędrnia skórę, wygładza zmarszczki i poprawia koloryt,
  • Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil- olej z pestek granata; olej o działaniu przeciwzapalnym i antyoksydacyjnym, wspomaga gojenie się niedoskonałości,
  • Tocopherol –  witamina E; witamina o działaniu antyoksydacyjnym, konserwant;
  • Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil – olej  z pestek słonecznika; działanie regeneracyjne i natłuszczające;
  • Leptospermum Scoparium (Manuka) Oil – olej manuka; działa antybakteryjnie i antygrzybiczo dzięki czemu doskonale sprawdza się przy skórze trądzikowej, a nawet opryszczce,
  • Sodium Hyaluronate – hialuronian sodu; zapobiega wysychaniu kosmetyku, poprawia elastyczność skóry, zapobiega utracie wody,
  • Eryngium Maritimum Callus Culture Filtrate – ekstrakt z mikołajka nadmorskiego; składnik kondycjonujący skórę, działa przeciwstarzeniowo, nawilża skórę,
  • [+/- CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77742 (Manganese Violet), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide)]-  barwniki

Róż doda Ci uroku

Wzbraniałam się długo i uważałam, że nie będę umiała aplikować tego typu produktów. Obawiałam się plam oraz nienaturalnego wyglądu. Róże rozkochały mnie jednak w sobie. Początkowo posiadałam sypką wersję róży od Lily Lolo, o której również możecie poczytać na blogu. Kiedy nadarzyła się okazja postanowiłam wybrać nieco inny odcień i tym razem prasowany. Taka forma spisuje się o wiele lepiej podczas podróży i kiedy w pośpiechu szykuje się do pracy (wtedy często ubrudzę się sypkimi produktami). Coming up roses nie przypomina mi barwy żadnej ze spotkanych przeze mnie róż, lecz jest delikatny i subtelny jak te kwiaty. Aplikacja ie sprawia żadnego problemu, a efektem jest odrobina barw na mojej bladej buzi. Dodaje to bez wątpienia uroku i twarz wygląda bardziej świeżo. Gdybym miała zainwestować w kolejny róż to z całą pewnością pochodziłby od Lily Lolo. Pozwala mi stopniować makijaż i posiada dobry skład, na który często zwracam uwagę.

Coming up roses kupicie w sklepie costasy.pl w cenie 60, 2 zł/ 4 gram. Choć cena odstrasza to produkt z pewnością jest jej wart.

Znacie kosmetyki Lily Lolo ? Jak u Was się sprawdziły? Używacie różu, jeśli tak to jaki skradł Wasze serce?

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl