Denko kosmetyczne

Denko wrzesień 2018

Cześć!

Planowałam wrześniowe denko kosmetyczne opublikować jutro, a dziś zamieścić jakąś ciekawą recenzję. Niestety tak pochłonęły mnie zdjęcia i milion innych zajęć, że dzień się skończył i zostałam bez posta. Recenzje wymagają znacznie większej uwagi i poświęcenia niż puste opakowania, dlatego postanowiłam zmienić kolejność. Nie oznacza to jednak, że o żadnym z produktów Wam nie opowiem, wręcz przeciwnie! Zapraszam Was na denko września 2018.


  1. Iossi, masło do ciała Flower Power. Od samego początku było mi z nim jakoś nie po drodze. Drażnił mnie jego specyficzny zapach, chociaż wszelkie naturalne wonie cierpliwie znoszę. Masło świetnie sprawdzało się jako nawilżacz, choć pozostawiało pomarańczową, tłustą warstwę rzecz jasna przyklejającą się do mojej piżamy. Długo się wchłaniało, o wiele za długo! Chociaż bardzo cenię sobie markę, musiałam wyrzucić pół słoiczka ze względu na kończący się termin i brak przekonania co do tego produktu. Trafiło do mnie w pudełku konkursowym, bo sama raczej bym się na nie nie zdecydowała – przynajmniej nie w tej wersji zapachowej.
  2. Olaplex, zestaw do pielęgnacji domowej szampon, odżywka i hair perfector. Pokochałam ten zestaw, a w zasadzie pokochały go moje włosy. Stawały się po użyciu tej serii gładkie, miękkie i zdecydowanie mniej się plątały. Kosmetyki zaskoczyły mnie swoim składem i działaniem na duży plus. Mam nadzieję, że jeszcze zagoszczą w mojej łazience. Pełną recenzję znajdziecie na blogu. 
  3. Petal Fresh, szampon nawilżający. Powróciłam do tych szamponów po długiej przerwie i bardzo się z tego cieszę. Dobre składy, świetne działanie i cena niezbyt wygórowana. Szampon nawilżający z oliwą z oliwek oraz olejem z pestek winogron sprawiał, że moje włosy stawały się bardziej zdyscyplinowane. Po mimo naturalnego składu nie plątały się podczas mycia. Bardzo dobrze oczyszcza, ale przedłuża świeżość włosów na krótko.
  4. Olejek pod prysznic Isana. Ponieważ to już olejne opakowanie, to nie będę się rozpisywać. Skoro powraca do mojej łazienki to chyba wszytko tłumaczy. Najlepszy jak dotychczas do czyszczenia akcesoriów do makijażu. 
  5. MAC, studio fix fluid. Początkowo nie byłam do niego przekonana. Przez długi czas myślałam, że mnie zapycha i chciałam go sprzedać. Kiedy okazało się, że to wina mleczka do demakijażu moje nastawienie do tego podkładu zmieniło się zupełnie. Świetnie się trzyma na twarzy, chociaż waży się w okolicach nosa i czoła po całym dniu pracy. Ma idealny odcień dla bladziochów, a gamma jest szeroka więc każdy znajdzie coś dla siebie. Irytuje mnie, że pachnie mi farbkami plakatowymi albo raczej farbą do ścian. Perfekcyjnie kryje!
  6. The Body Shop, żel pod prysznic truskawka. Moja skóra wyjątkowo dobrze reaguje na żele pod prysznic od The Body Shop. Po większości drogeryjnych myjadeł jest sucha i straszliwie swędzi. Żele te wybieram od dawna i kupuje je najczęściej w promocji 3+2, kiedy ceny są najkorzystniejsze. Truskawkowy zapach jest przyjemny, dość długo utrzymuje się na skórze, chociaż do prawdziwych truskawek mu daleko. W promocji taki żel kosztuje zwykle ok. 13 złotych, a naprawdę jest bardzo wydajny.
  7. Nutka, szampon do włosów naturalnych i po koloryzacji. Szampon ten zużył mój chłopak i bardzo dobrze mu służył. Jego włosy stawały się po nim miękkie i lśniące. Niestety moje reagowały kołtunem nie do rozczesania, dlatego po kilku użyciach odpuściłam sobie dalsze testy.

We wrześniowym denku znalazło się sporo produktów, o których mówiłam Wam już wcześniej. Niektóre na stałe zagościły w mojej łazience, inne już nie wrócą.

Jak tam Wasze zużycia? Wpadło Wam coś w oko?

 

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl