Kosmetyki kolorowe, Makijaż

MAC Prep+Prime Powder i Studio Fix Fluid

Cześć!

Moja skóra to istny buntownik. Rzadko kiedy coś jej odpowiada przez dłuższy czas, o ile w ogóle odniosę sukces choć przez moment. Pozostają mi ciągłe zmiany i poszukiwanie ideałów. Podkłady i pudry wymieniam stale. Mam nadzieję na istnienie takich, które utrzymają się na miejscu chociaż przez sześć godzin. W większości przypadków i tak świecę się bardzo szybko lub produkty spływają ze mnie gwałtownie. Z kosmetykami MAC przygoda rozpoczęła się od wtopy! Co się stało? Co sądzę o pudrze Prep+Prime i podkładzie Studio Fix?

Marki dzisiaj nie szaleją

Mam wrażenie, że dzisiaj większość marek zachodnich i zza oceanu stawia na minimalizm. MAC ma zwykle proste buteleczki, w których przewodzi czerń, biel i transparentność. Czasami zdarzy się im zaszaleć, najczęściej gdy wypuszczają limitki. Prostota wcale mi nie przeszkadza, wręcz mi się podoba, ale czasem powiewa nudą. Opakowania pudru i podkładu nie są wyjątkiem od reguły, ale przyznać trzeba że wykonane są solidnie. Osoby, które nie lubią wydawać może zaboleć fakt, że w przypadku podkładu pompkę z dozownikiem kupuje się osobno. Co prawda posłuży ona przez długi czas, ale czy naprawdę warta jest 24 złotych? Puder prep + prime ma sitko bez dodatkowego zabezpieczenia, stąd puder przelatuje na zakrętkę i zwiększa to ryzyko wysypania się. Natomiast aplikator podkładu Studio Fix sprawdza się bez zastrzeżeń.

Studio Fix Fluid NC 10 

Do mojej bladej cery dobrany został podkład w kolorze NC10, który jest bardzo jasnym neutralnym odcieniem Oznacza to w praktyce, że nie posiada przeważającej ilości tonów żółtych ani różowych. Konsystencja należy do średnio rzadkich, dzięki czemu aplikacja przebiega raczej bez problemu. Pojawić się on może, jeśli ktoś makijaż wykonuje powoli – Studio Fix bardzo szybko zasycha. Podkład ma dla mnie zapach nie do zniesienia, lecz na całe szczęście szybko się ulatnia. Woń ta przypomina mi farby ścienne i wciąż mnie zastanawia dlaczego akurat tak pachnie ten produkt. Dziś wyjątkowo nie będę Wam przytaczać składu, lecz warto wiedzieć że nie jest on najlepszy i zawiera m.in. PEGi oraz silikony.

Prep+prime Transparent Finishing Loose Powder

Od dawna wybieram tylko pudry sypkie i najchętniej sięgam właśnie po transparentne, które nie pozostawiają barwy na skórze. Najważniejszy jest dla mnie brak talku, który momentalnie mnie zapycha. Nie znajdziemy go na liście składników Prep+Prime, za to mamy skrobię kukurydzianą, krzemionkę, mikę, stearynian cyku, glikol kaprylowy i hexanodiol. Puder nie posiada zapachu, jest bardzo drobno zmielony i aplikuje się go z łatwością.

Co mówi producent?

Według producenta Studio Fix to podkład dający średnie krycie i matowe wyokńczenie, dodatkowo chroniący przed promieniowaniem UVA/UVB SPF 15. Łatwy w aplikacji i długotrwały, ma nadawać skórze nieskazitelny wygląd.

Puder Prep + Prime do utrwalania makijażu nadawać ma niewidoczne i jedwabiste wykończenie, redukując przy tym błyszczenie oraz zmniejszyć widoczność zmarszczek czy niedoskonałości.

 

Tak czy nie?

Początek romansu z podkładem Studio Fix od MAC był burzliwy. Podejrzewałam go o pogorszenie stanu mojej cery, nawet miałam go w błyskawicznym tempie sprzedać. Na moje szczęście zorientowałam się po jakimś czasie, że problemem jest mleczko do demakijażu. Dałam mu kolejną szansę! Podkład doskonale rozprowadza się na cerze, najlepiej przy użyciu gąbeczki, chociaż całkiem nieźle współpracuje również ze szczotkami do makijażu. Jeśli rozprowadzimy go szybko odwdzięczy się brakiem smug. Kryje całkiem nieźle, chociaż dla wymagających jedna warstwa to będzie stanowczo za mało. Należy pamiętać, że produkt jest ciężki i nie należy przesadzać, mimo że świetnie stopniuje się krycie. Jak już wspominałam jego aromat jest okropny i nie polubię się z nim. Z kolorem trafiłam idealnie, a gama jest całkiem spora i każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jak się go nosi? Nawet nieźle się trzyma i ładnie wygląda na buzi. Czasami potrafi się zważyć, jeśli nie współgra z pudrem. Podkład jest drogi i na pewno nie każdy zdecyduje się na niego. Warto poprosić w Douglasie o próbkę przed podjęciem decyzji. Starczył mi na około dwa miesiące stosowania.

Puder prep+prime podbił początkowo moje serce, głównie dlatego że był idealnie zmielony i nie posiadał talku. Pocierając go między palcami poczujecie coś aksamitnego w dotyku. Podobnie zachowuje się nałożony na cerę. Tuż po aplikacji wygląda ona nieskazitelnie zgodnie z obietnicami producenta, lecz nie na długo. Często już po 2 czy 3 godzinach wyraźnie podkreśla załamania, a skóra powoli zaczyna się świecić. Po ośmiu godzinach świecę się niczym latarnia bądź gwiazda w mroku. Podkład zaczyna mi wtedy spływać powoli z twarzy i przeciera się w newralgicznych miejscach.  Totalnie nie dogadywał się z podkładami innymi niż MAC, zupełnie nie wiem dlaczego. Starczył mi na ok. dwa miesiące. Podobnie jak w przypadku podkładu cena jest dość wysoka.

MAC Studio Fix Fluid cena 140 zł/30 ml + pompka 24 zł

MAC Prep+Prime Powder 115 zł/8g

Moje odczucia dotyczące tych produktów są mieszane. Może jeszcze kiedyś powrócę do podkładu, chociaż uważam że cena jest stanowczo za wysoka. Puder raczej się już u mnie nie pojawi, ze względu na średnie działanie. Pamiętajcie jednak, że moja cera jest kapryśna i dość tłusta. Może u posiadaczek cery normalnej spisze się on o wiele lepiej.

 

Mieliście już styczność z tymi kosmetykami? Lubicie czasami przetestować coś z wyższej półki, co marzy Wam się od dawna?

 

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl