Nowości miesiąca

Nowości wrzesień – październik 2018

Cześć!

W zeszłym tygodniu wiele się działo i nie miałam czasu zaglądać do sieci. Dzisiaj za to moje samopoczucie nie było najlepsze i cały dzień przeleżałam w łóżku. Najwyższy czas zmobilizować się trochę i przybliżyć Wam to co przez ostatnie dwa miesiące znalazło się w moich kosmetycznych zapasach. Przed Wami nowości września i października 2018!

Rituals olejek do kąpieli

Rituals – suchy olejek do ciała i włosów

The Rituals od Ayurveda to jedna z moich ulubionych serii wydanych przez markę. Czaruje niesamowitymi zapachami, a działanie produktów raczej nie rozczaruje nikogo. Ponownie trafiła do mnie miniaturka suchego olejku do ciała i włosów. Nie przepadam za takimi specyfikami, lecz ten przypadł mi do gustu. Świetnie nawilża skórę pozostawiając ją miękką i pachnącą. Wersja pełnowymiarowa dostępna jest w Sephorze.

Roge Cavailles – produkty do kąpieli

Markę miałam okazję poznać podczas tegorocznego Meet Beauty. Pierwsze spotkanie oceniłam na duży plus, dlatego ucieszyłam się gdy ponownie trafiły do mnie ich produkty. Obecnie testuje Ultrabogaty żel myjący, który wyjątkowo służy mojej wrażliwej skórze, skłonnej do podrażnień. Ultrabogaty krem i olejek czekają na swoją kolej i już nie mogę się doczekać efektów. Butle mają pojemność 500 ml, ale w aptekach można zakupić mniejsze olejki pod prysznic, które cudownie pachną i sprawdzą się u osób z wrażliwą skórą.


Kosmetyki pod prysznic – Yope i VisPlantis

Od dawna u wielu dziewczyn czytałam o produktach VisPlantis i jakoś nie nie mogłam ich nigdzie stacjonarnie kupić. Ostatecznie znalazłam je w szafach Super Pharm i w promocji upolowałam olejek pod prysznic z ekstraktem yerba matte i olejem monoi. Moje zapasy żeli powiększyły się także o nowości od Yope: Yunnan – chińska herbata, Róża – kadzidłowiec. Zachwyciły mnie swoimi zapachami, a ponieważ wcześniej byłam zadowolona z działania produktów Yope i tym razem dałam im zielone światło do mojej łazienki.

Promocja Rossmann 

Promocja o której słyszał każdy, ale nie każdy się tam wybrał. Sama też nie jestem miłośniczką owego przedsięwzięcia, ponieważ z Internetu można zamówić o wiele taniej. Skusiłam się jednak na tusz do rzęs i dwie pomadki L’Oreal Paris. Volume Million Lashes to tusz po który sięgam od lat. Najbardziej lubię wersję złotą, ale tym razem skusiłam się na niesamowitą czerń w wydaniu fioletowym. Les Chocolats to seria pachnąca prawdziwą czekoladą i w czekoladowych odcieniach. Po całym dniu noszenia było mi ją ciężko zmyć, chociaż podczas jedzenia nieco wytarła się od wewnątrz ust. Efekt jest niesamowity i marzy mi się jeszcze głęboka czerwień 868, która w Polsce niestety nie jest dostępna. Na zdjęciu widzicie 854, bardzo czekoladowy kolor! Smile Isabel Marant w odcieniu Bastille Whistle to typowy nudziak, który kupiłam z myślą o pracy. Zapach i trwałość ma typową dla większości produktów z linii Color Riche,

 

Elle – Vianek 

Uwielbiam czasopismo Elle ponieważ obok ciekawych artykułów możemy znaleźć również naprawdę fajne dodatki. Tym razem z gazetą można było kupić aż dwie pomadki ochronne marki Vianek, która jest mi bardzo bliska. Trafiła do mnie wersja regeneracyjna i łagodząca, kolejno z olejem z pestek malin oraz olejem kokosowym. Myślę, że przydadzą się na ten chłodny czas, kiedy moje usta bardzo lubią pękać.

Biotaniqe

We wrześniu miałam okazję przyjrzeć się bliżej nowej serii Biotanique Korean Beauty. Trafiło do mnie serum liftingujące, esencja nawilżająca, krem ujędrniający oraz dwie maseczki – nawilżająca i ujędrniająca. Produkty mają ciekawe komponenty w składzie i z pewnością je wypróbuje, gdy stan mojej cery nieco się poprawi.

Sztuczne rzęsy Charlene

Jakiś czas temu otrzymałam w ramach współpracy piękne rzęsy marki Charlene. Wybrałam model Elegant look pozwalający uzyskać naturalny efekt, jednocześnie niesamowicie podkreślając moje oko. To pierwsze rzęsy po które będę sięgać z chęcią, ponieważ nie muszę używać kleju i zakłada się je niezwykle szybko. Wystarczy dobrze je dopasować, zbliżyć magnesy i volaille, gotowe ! W przyszłości z pewnością zaopatrzę się w pęsetę magnetyczną, z którą aplikacja stanie się jeszcze łatwiejsza. Sztuczne rzęsy magnetyczne możecie kupić na stronie Charlene.

Fenty Beauty i Catrice Camoflage

Gdy tylko Fenty pojawiła się w Sephorze od razu skusiłam się na podkład. Niestety wybrałam odrobinę za jasny, neutralny odcień. Początkowo podkład nie trzymał się na twarzy i nie ścierał się okropnie. Dopiero trzeci puder wyrówna ładnie koloryt i sprawił, że prezentuje się on na mojej skórze nieskazitelnie. O tym opowiem Wam jednak innym razem. Catrice Camouflage wersja płynna 05 to już stały bywalec. Chociaż ciężki wciąż do niego wracam, bo najlepiej kryje moje zasinienia.

Co nowego pojawiło się u Was? Który z produktów Was najbardziej zainteresował? 

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl