Denko kosmetyczne

Denko październik 2018

Cześć!

Mamy listopad! Nawet nie zdążymy się obejrzeć, a będziemy ubierać choinkę i śpiewać kolędy. Niekiedy przeraża mnie prędkość z jaką mijają dni. Was też? Dzisiaj przygotowałam denko października 2018, w którym znalazło się więcej pustych opakowań niż się spodziewałam. Może dlatego, że ostatnio stawiam przede wszystkim na zużywanie produktów.

  1. The Body Shop,  Spiced Apple żel. Żele TBS towarzyszą mi od bardzo dawna, ponieważ nie podrażniały mojej skóry. Niestety od jakiegoś czasu mam pecha i wciąż trafiam na takie, których użycie wywołuje swędzenie. Podobnie w przypadku tego bardzo słodkiego żelu z edycji limitowanej. Produkt momentami drażnił mnie swoją wonią i odliczałam do ostatniej kropli. Poddałam się na sam koniec, moja skóra nie mogła tego znieść.
  2. Yope,  mineralne mydło kuchenne. Mydełka od Yope są jednymi z moich ulubionych, chociaż różne osoby mają na ich temat różne opinie. Mydełko kuchenne miało neutralizować zapachy takie jak choćby czosnek. Sama używałam go jak zwykłego mydła, nie sprawdzałam jego właściwości i teraz żałuję. Niewiele mogę powiedzieć poza tym, że delikatnie pachnie i świetnie domywa dłonie z wszelkich tłuszczy i brudów.
  3. Klorane, koncentrat bez spłukiwania na bazie wyciągu z drzewa oliwnego. Pozycja ta zamieszkała u mnie na tyle dawano, że zdążyłam o niej zapomnieć. Koncentrat kupiłam w zestawie z szamponem i nie doczekał się zużycia. Jego termin przydatności upłyną, dlatego ląduje w koszu z pustymi opakowaniami. Dawno temu wypróbowałam go na bracie, ale denerwowały go sztywne i jakby tłuste włosy po zastosowaniu.
  4. Nacomi, 7 oils, maska. Bardzo tłusty produkt, który jest mieszanką siedmiu olei arganowego, ze słodkich migdałów, makadamii, kokosowego, jojoba, inca inch i sojowego. Obwiałam się działania takiej ilości różnych emolientów, tym bardziej że za większością moje włosy nie przepadają. Całkiem dobrze się sprawdziła, choć ciężko usunąć ją z włosów bez użycia odpowiedniej odżywki do spłukiwania. Ma bardzo silny, choć przyjemny zapach.
  5. Catrice Liquid Camouflage, korektor. Ulubieniec, który pojawia się cały czas w mojej kosmetyczce. Szukam obecnie czegoś nieco lżejszego, choć on idealnie kryje siną skórkę pod oczami.
  6. L’Oreal Volume Million Lashes So Couture, tusz. Kolejny z tuszy L’Oreala, który postanowiłam poznać. Po niezadowalających efektach zielonego Feline i różowej Fatale, trochę się go obawiałam. Polecało go wiele osób i muszę przyznać, że odkąd spróbowałam i ja do nich będę należeć. Pięknie i delikatnie podkreśla i wyciąga rzęsy. Nie pojawiają się żadne grudki, a ja ogromnie sobie to cenię.
  7. Nyx soft matte, Copenhagen. Bardzo chciałam go mieć i dopadłam. Przez długi czas tłumaczyłam sobie, że może źle go aplikuje. Próbowałam nawet sposobu z chusteczką i pudrem transparentnym i długiego czekania. Choć ma obłędny kolor, nie mogę wytrzymać  odbijania się na zębach i rozmazywania się. Już nawet podczas malowania wdziera się w każde załamanie i rozlewa dookoła ust. Nie nadaje się na wyjścia ani do sesji, bo doprowadza mnie po chwili do płaczu. Psuje mój każdy makijaż.
  8. Tołpa, czarny detox. Chyba już nie ma marki, która by nie próbowała wprowadzić do swojej oferty produktów z węglem i glinką. Czarny tetox tołpy tak naprawdę ma kolor srebra. Rozprowadza się ją z łatwością i bardzo szybko zasycha na buzi. Po zmyciu skóra staje się gładka i oczyszczona. Bardzo często używałam jej by cera trochę się uspokoiła i zawsze działało. Całkiem fajny produkt, który zadowoli osoby mające problemy z cerą. 
  9. Natura Siberica, czarne masło oczyszczające. Jakiś czas temu pisałam o nim bardzo długi post. To świetny produkt, który warto wypróbować. Dobrze oczyszcza cerę, choć specyficznie pachnie.
  10. Bosphaera, peeling cukrowy fioletowe peonie. Peelingów mogę mieć całą szafę i nadal będzie mi mało. Uwielbiam masować swoją cerę i pozbywać się martwego naskórka. Peeling o zapachu peonii kupiłam podczas targów Ekocuda w Warszawie. Zapach początkowo wydawał mi się dość specyficzny, ale szybko go pokochałam. Produkt był bogaty w olejki, więc podczas szorowania nawilżał skórę.

Co ostatnio zużyliście? Czekam na Wasze polecenia. Chętnie poznam jakieś nowe peelingi i maseczki do twarzy.

 

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl