Nowości miesiąca

Nowości kosmetyczne styczeń-luty 2018

Cześć!

Wiosna na dobre zawitała w moim rejonie. Kwiaty kwitną, słońce świeci i każdą wolną chwilę wolę spędzać poza domem niż przy komputerze. Późną porą piszę dla Was post, zanim ruszymy w kolejny zwariowany tydzień. O czym tym razem? Podzielę się z Wami listą nowości ze stycznia i lutego.

Pixi Beauty

Od jakiegoś czasu mam przyjemność współpracować z marką Pixi Beauty. W lutym Pixi przeszło samych siebie, otrzymałam od nich aż dwie przesyłki. W pierwszej znajdowały się trzy toniki – glow, retinol oraz rose. Pierwszy z nich znam już od grudnia i muszę przyznać, że stał się moim ulubionym. Pozostałych nie wprowadzam w pielęgnację, dopóki glow nie dobije dna. Kolejna paczka doszła tuż przed walentynkami i była nią kosmetyczka wypełniona kosmetykami z serii rose. Niektórzy są na tą serię uczuleni, natomiast u mnie po teście nie pojawiła się żadna alergia.

Natura Siberica – Tuva

W moje ręce trafił zestaw – odżywka i szampon, z nowej serii Natura Siberica Tuva (Deer Moss). Produkty mają dość gęstą konsystencję, zieloną barwę oraz mega specyficzny zapach, którego nie nazwałabym przyjemnym. Włosy po ich użyciu są gładkie i dociążone, lecz wciąż obserwuje efekty.

Bandi i Kallos

Do włosowych zasobów kosmetycznych dołączył Kallos Mango, który o dziwo bardzo wysoko w składzie ma olejek. Kupiłam go głównie by tworzyć maski koloryzujące z odrobiną gencjany, ale całkiem ładnie wygładza włosy oraz przyjemnie pachnie, dlatego nakładam go też solo. Jest to maska nawilżająco odbudowująca. Ponownie kupiłam także Tricho esthetic od Bandi. To świetny produkt do oczyszczania skóry głowy. Ponownie mi pomógł mi przywrócić równowagę i usunąć zanieczyszczenia. Od jakiegoś czasu włosy mi się przetłuszczały i głowa mnie swędziała, a już po dwóch użyciach czuję poprawę.

Rossmann i zakupy w niemieckim Kauflandzie 

Ponieważ mam bardzo blisko do granicy w styczniu wybrałam się na zakupy do Kauflandu. Nie planowałam przywozić stamtąd kosmetyków, ale znalazłam tam produkty które nie są dostępne w naszych sklepach. Na listę zakupów trafił balsam pod prysznic o zapachu jogurtu z brzoskwinią od bebe oraz szampon z olejkiem z migdałów od Garnier. W osiedlowym Rossmannie kupiłam maseczkę i peeling z nowej serii od Bielendy. W normalnej cenie w życiu nie wrzuciłabym ich do koszyka, ale była kusząca promocja. Składy nie są rewelacyjne, a pojemności bardzo małe. Niestety mam słabość do tej marki.

Organique od Varlesca, Paese i COSRX 

Często zamawiam ubrania w butiku Varlesca. Dziewczyny niestety ze względu na znaczną ilość miłośniczek mody mają problem z serwerami, ale też mają mega serducho dla swoich klientów. Kiedy pojawiły się problemy wynagrodziły to na wrzucając drobiazg w postaci peelingu do naszych paczek z ubraniami. Podczas targów Beauty Trends w Szczecinie otrzymałyśmy z koleżanką po lakierze od Paese, drugi dostałam od niej ponieważ używa przede wszystkim hybryd. Kolory są przyjemne dla oka. Dzięki Kherblog przypadkowo wygrałam również pudełeczko płatków tonizujących od COSRX – Green Hero. Kocham koreańskie produkty i już nie mogę doczekać się kiedy zacznę ich używać, tym bardziej że skład za nimi przemawia.

 

Pure by Clochee

Szybko rozeszła się wieść, że Szczecińska marka Clochee stworzyła swoją córkę – Pure, która pojawiła się w drogeriach Hebe. Kosmetyki odznaczają się stosunkowo dobrymi składami i działają rewelacyjnie. Osobiście kupiłam żel punktowy na wypryski oraz oczyszczający płyn micelarny. Mają one dość intensywne aromaty, na szczęście przyjemne dla użytkownika.

Nowości makijażowe

Na makijaż zwykle wydaje niewiele, lecz gdy podkład dobija dna znów popadam w lekką paranoję że nigdy nie znajdę idealnego. Wiedziałam, że czeka mnie trochę wyjść więc postawiłam na niezawodny Revlon Colorstay w odcieniu Buff. Dawno nie używałam tak ciężkich podkładów, lecz spływanie i wycieranie się podkładów jest na porządku dziennym w ostatnim czasie. Zanim go kupiłam zamówiłam Revlon Pro w kropelkach. Okazał się dość lekki, choć całkiem nieźle kryje. Na buzi trzyma się raczej średnio, a szkoda bo to satynowe wykończenie jest piękne. Standardowo kupiłam Camouflage od Catrice, który nieco zmienił szatę. Na tym się nie skończyło – firma miała całkiem niezłą promocję na konturówki. Wybrałam ciemniejsze kolorki idealne do moich pomadek. Podczas internetowych zakupów z koleżankami zamówiłam sypki puder transparentny od Affect. Nie wiem czemu pudełeczko przyszło pęknięte.  Chwilowo jestem zdania, że średnio utrzymuje makijaż w ryzach i zależy jak współgra z danym podkładem.

 

Tak właśnie prezentuje się lista moich nowości. Bardzo ograniczam wydatki na kosmetyki w ostatnim czasie, ponieważ moje zapasy są znaczne. Sięgam w zasadzie tylko po to czego najbardziej potrzebuje.

Jak to jest u Was? Co Was najbardziej zaciekawiło?

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl