Denko kosmetyczne

Denko luty-marzec 2019

Cześć! 

Za nami wyjątkowo piękny weekend, pełen słońca i przede wszystkim ciepła. Wkraczamy powoli w kwiecień i miejmy nadzieję, że wiosna pozostanie już z nami na stałe. Tymczasem zapraszam Was na mega denko – nazbierało się z lutego i marca. Co się sprawdziło, a do czego więcej już nie wrócę? Odpowiedź w dalszej części posta.

  1. Catrice Liquid Camouflage, korektor do twarzy. Stały bywalec, który świetnie ukrywa cienie i niedoskonałości. Moim zdaniem jest nieco mało wydajny i dość ciężki, ale warto po niego sięgnąć gdy inne zawodzą.
  2. Revoluton Pro, Foundation Drops, podkład. Skusiłam się na niego po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji. Daje uczucie satynowej skóry, pięknie wygładza i dobrze kamufluje. Niestety w przypadku mojej tłustej skóry bardzo szybko ściera się i waży. Raczej do niego nie wrócę.
  3. Anwen, Proteinowa Magnolia, odżywka do włosów. Niedawno pojawił się o niej post, możecie więc poczytać. Sama odżywka stała się jednym z moich ulubieńców – wygładza, pozostawia włosy sypkie i błyszczące. Starczyła na długo i przyjemnie pachniała.
  4. Garnier, Ware Schatze Migdał, szampon do włosów. Szampon, który w składzie o dziwo miał olejki. To właśnie za ich sprawą, często po drugim dniu włosy wyglądały na tłuste. Bardzo obciążał moje kłaczki i niestety powodował swędzenie skóry głowy. Mogłam się tego spodziewać, a jednak zaryzykowałam. Więcej się nie spotkamy.
  5. Gliss Kur Purify & Protect, szampon do włosów. Spodziewałam się dramatu, lecz okazał się strzałem w dziesiątkę. Używałam go trochę rzadziej, ponieważ w składzie ma mocne detergenty. Oczyszczał, pozostawiał włosy miłe w dotyku i doskonale przedłużał ich świeżość. Miła odmiana, ponieważ ich szampony od dawna moim włosom nie pasowały.
  6. Pure by Clochee, Oczyszczający płyn micelarny. Kolejny produkt, którego recenzja wisi na blogu. Bardzo się z nim polubiłam! Świetnie domywał makijaż, pozostawiając skórę oczyszczoną. Miałam wrażenie, że zastępuje także tonik, chociaż ten używałam w kolejnym kroku. Pięknie pachnie i ma całkiem przyjemny skład.
  7. eva dermo, emulsja micelarna. Produkt myjący o bardzo delikatnym działaniu. Przyjemna konsystencja i brak podrażnień. Niestety miałam problem z dokładnym oczyszczeniem skóry. Mimo że produkt bardzo mi się spodobał, raczej nie wrócę do niego.
  8. It’s skin, pianka zielona herbata. Bardzo silnie oczyszczający kosmetyk. Moją skórę pozostawiał ściągniętą, skrzypiącą i powodował wzmożone wydzielanie się sebum. Wylądowała w koszu, bo nie dałabym jej nikomu obawiając się podrażnień.
  9. veoli botanica, peeling do twarzy. Bardzo delikatny peeling myjący o naturalnym składzie. Moja skóra bardzo się z nim polubiła, choć zawiera drobinki (naturalnie zmielony składnik), które mogą nie być wskazane przy stanach zapalnych na buzi. Szkoda mi trochę, że się skończył – lubiłam ten specyficzny, naturalny zapach i jego działanie.
  10. Natura Siberica, wild thistle, naprawcza maska do włosów. Uwielbiam zieleń tej maski, jej konsystencję i skład. Moje włosy poddają się jej i momentalnie stają się gładkie. Sprawia, że pozostają ciężkie, błyszczące i pięknie pachną. Raz zdarzyło się, że w dziwny sposób osadziła się na włosach – jakby zaszła jakaś reakcja. Poza tym bardzo ją polecam.
  11. Natura Siberica, białe masło oczyszczające. To jedyne masło z trzech w kolekcji, którego niestety nie polubiłam. Miałam wrażenie że okleja moją skórę. Gęsta biała maź była trudna do usunięcia, i totalnie nie nadawała się do oczyszczania brwi i rzęs. Działanie zbyt delikatne by zmyć makijaż, sam masaż cery może nie był by zły lecz pojawiały się wypryski.
  12. Yope, werbena. Zdecydowanie moje ulubione mydło w płynie. Uwielbiam jego zapach i delikatne działanie. Świetnie sprawdza się także przy oczyszczaniu pędzli i gąbeczki do makijażu.
  13. bebe, smoothie jogurt i brzoskwinia, żel pod prysznic. Skusiłam się na niego ponieważ bardzo ładny miał zapach. Rzadko podejmuje tak pochopne decyzje, bo moja skóra wymaga wyjątkowej pielęgnacji. Produkt okazał się bardzo delikatny i zużyłam go w mgnieniu oka.
  14. Lavera, łagodny żel pod prysznic. Kosmetyki tej marki trzeba po prostu ubić, są dość specyficzne i nie każdemu mogą odpowiadać. Żel był dość gęsty, przyjemny miał zapach i nieco słabo się pienił, za to skórę pozostawiał gładką. Na pewno będę sięgać po inne wersje.
  15. Bielenda, smoothie mask, maska detoksykująca. Bielendę bardzo lubię, ale nie wszystkie ich produkty są warte swojej ceny. W zdecydowanej większości nie przekłada się to na składy, ale działanie mają całkiem dobre. Z nowości skusiłam się na maseczkę probiotyczną, która miała wygładzić moją skórę. Rzeczywiście tak się stało i mszę powiedzieć że tutaj skład jest wyjątkowo fajny, dlatego polecam się im przyjrzeć.
  16. Goblin Mask Pack, maseczka do twarzy w płachcie. Niestety po raz kolejny zawiodłam się na maskach w płachcie. Muszą zawierać składnik, który wyjątkowo nie służy mojej skórze. Praktycznie po każdej wyskakują mi małe krostki i skóra zamiast być wygładzona nie prezentuje się zachwycająco. Nic na to nie poradzę, chyba stanowię wyjątek od reguły bo wszyscy je kochają, a u mnie nie zdały egzaminu.
  17. Orientana, peeling papaja, żen szeń. Produkt testowany przeze mnie przez ponad pół roku. Ciężko było mi go ocenić, lecz w gruncie rzeczy jestem zadowolona. Ma ciekawą, woskową konsystencję – choć może bliżej mu do zbitego masła. Zawiera drobinki masujące i świetnie rozprowadza się po skórze. Nie powodował żadnych zmian alergicznych czy pogorszenia stanu cery. Nawet mój chłopak mi go podkradał i chwalił działanie.
  18. Kringle Candle Secrets i Dewdrops, woski do kominka. Kocham palić woski. Są mi o wiele bliższe niż świeczki. Najczęściej wybieram Kringle ponieważ maja według mnie bardzo wyważone zapachy i można je palić o wiele dłużej niż inne. Secrets to zapach Stradivariusa – pachnie dokładnie jakbym wchodziła do tego sklepu. Jest dość mocny i nie można go palić zbyt długo, ale przyjemnie roznosi się po całym domu. Dewdrops to zapach powietrza po letniej burzy, trawy o poranku w piękny słoneczny dzień. Uwielbiam go, jest bardzo świeży i nie przytłacza.

Tak oto prezentują się moje zużycia.  Ze wszystkiego najlepiej wspominam peelingi do twarzy, woski i maski do włosów. Jak to bywa coś zachwyciło, coś się nie spodobało.

 

Co z denka przykuło Waszą uwagę tym razem? 

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl