Pielęgnacja włosów

Chłodny blond z Kérastase || Blond Absolu

Cześć!

Mój naturalnym blond jest dość ciemny, chociaż nie zawsze tak było. Jako dziecko miałam praktycznie białe włosy i dziś czuję się najlepiej w chłodnych odcieniach blondu. Niestety farbowanie nie zawsze się udaje, blond jest wyjątkowo trudny i dodatkowo rozjaśniacz w nim zawarty bardzo niszczy włosy. Szczególnie dokuczliwe są żółte refleksy, czasami pokrywające całość włosów. W zeszłe wakacje zrobiłam sobie ombre, którego górne partie idealnie zgrywają się z moim naturalnym kolorem. Od tamtego czasu nie farbowałam włosów, ale utrzymanie perfekcyjnego odcienia w dolnych partiach wymagało wielu zabiegów. Zazwyczaj raz w tygodniu przygotowywałam sobie maskę z gencjaną, która wybijała żółte odcienie. Niestety wielokrotnie kończyło się to szorowaniem z fioletowych plam siebie i brodzika. Na szczęście marka Kérastase wyszła na przeciw i stworzyła linię Blond Absolu, którą miałam okazję przetestować w ramach akcji #TestujezHairstore. BLOND ABSOLU Kerastase

BLOND ABSOLU Kérastase 

Wspominałam już wyżej, że fioletowa linia Blond Absolu stworzona została specjalnie dla blondwłosych. Ma za zadanie nie tylko zadbać o piękny odcień włosów, ale również wzmocnić ich włókna. W jej skład wchodzi pięć produktów:

  • Kąpiel Lumière – szampon nawilżająco-rozświetlający dedykowany do najjaśniejszych odcieni blondu, dość drastycznie rozjaśnianych, ma za zadanie nawilżyć i poprawiać stan uszkodzonych włókien,
  • Maska Ultrafiolet – eliminuje żółte i miedziane odcienie, nawilża oraz odbudowuje włókna,
  • Kąpiel Ultrafiolet – szampon zawiera substancje neutralizujące miedziane i żółte odcienie,
  • Odżywka Cicaflash – do jej zadań należy odbudowa włosa, wygładzenie oraz zapobieganie złamaniom i rozdwajaniu,
  • Serum Cicaplasme – wzmacnia, wygładza, chroni przed wysoką temperaturą.

Zanim przejdziecie do dalszej lektury, muszę Was jednak ostrzec, że nie są to kosmetyki dla miłośników jedynie naturalnej pielęgnacji.

Dziewczyny lubią brąz, a blondynki lubią fiolet

Każda babeczka która więcej niż raz w życiu zaszalała z blondem wie, że fioletowy barwnik będzie jej sprzymierzeńcem. To właśnie on eliminuje brzydkie i niechciane kurczakowe i miedziane refleksy. Nic dziwnego, że marka Kérastase zamknęła Blond Absolu w fioletowych opakowaniach. Ich kształty niczym nie różnią się od tych użytych w pozostałych seriach. Butelka szamponu wykonana została z twardego plastiku, którego nie da się zgnieść, zakrętka jest dość spora, podobnie jak otwór przez który wylewa się kosmetyk. Odżywkę zamknięto za to w tubie z giętkiego materiału, dzięki czemu wykorzystamy ją do cna. Serum jako jedyne ma przezroczyste opakowanie, wyposażone w praktyczny dozownik. Wszystkie produkty posiadają dodatkową etykietę z informacjami w języku polskim.

Jeszcze więcej fioletu…

Jak się okazuje nie tylko opakowania mają fioletową barwę. Szampon choć lejący, to nieco gęstszy niż większość tego typu produktów. Trochę gorzej z rozprowadzeniem go równomiernie na włosach przy nakładaniu, za to podczas masażu pieni się doskonale. Ma wyjątkowo głęboki, śliwkowy odcień fioletu. Odżywka oraz serum posiadają raczej liliowo mleczną barwę i zupełnie inną konsystencje. Oba kosmetyki są dość gęste, lecz bez problemu rozprowadzimy je na włosach. Aromat ciężko mi opisać, przypomina kwiat bzu czasem inną kwiecistą woń. Jest przyjemna dla nosa i nienachalna.

Składu produktów tym razem nie będę opisywać szczegółowo, ale zostawię go dla zainteresowanych pod  komentarzem do produktu. Większość to składniki syntetyczne, chociaż pojawiają się śladowe ilości ekstraktów z malwy, hydrolizowane proteiny pszenicy czy szarotki alpejskiej. Dziwi mnie jednak fakt, że często w przypadku tej serii wspominany jest kwas hialuronowy, natomiast nie występuje on w żadnym produkcie wysoko na początku składu.

Szampon Ultrafiolet 

Szampon Ultrafiolet to cudowny wynalazek! Potrafi momentalnie ochłodzić blond, lecz trzeba z nim uważać. Po pierwsze chwile po rozmasowaniu widać jak z gęstej lawy w kolorze ciemnego fioletu zamienia się w lekko fioletową piankę. Włosy w tym wszystkim mogą wydawać się nieco siwe, a momentami nawet fioletowe. Nic bardziej mylnego! Owszem barwnik już w pierwszych chwilach przenika do włosa, lecz po masażu powinniśmy pianę zostawić na 2-5 minut w celu uzyskania oczekiwanego efektu. Oczywiście nie powinniśmy stosować produktu przy każdym myciu, ponieważ wtedy rzeczywiście dorobimy się fioletowych pasemek. Chociaż znikną one prawdopodobnie przy kolejnym myciu, lepiej mieć to na uwadze. Drugą istotną kwestią jest, że produkt zawiera silne detergenty i barwniki, na które każdy z nas może zareagować inaczej, dlatego sam producent zaleca wykonać próbę (sprawdzenie reakcji na kosmetyk) przed każdym myciem. Wystarczy, że odrobinę szamponu umieścimy na szyi i pozostawimy na trochę. Uważam, że jedna próba w zupełności wystarcz, byleby się odbyła! Wracając jeszcze do kwestii częstotliwości stosowania i silnych substancji – szampon może przesuszać włosy i skórę głowy, dlatego stosując go przez cały czas istnieje ryzyko dorobienia się podrażnień, szorstkości włosów czy też łupieżu. Należy też zwrócić uwagę czy nasze włosy w niektórych miejscach nie są mniej lub bardziej uwrażliwione – u mnie dość szerokie pasmo włosów nie bardzo reaguje na farby i barwniki, nawet gdybym stawała na głowie, natomiast na czubku i przy dolnych partiach muszę uważać, by nie przetrzymać ich zbyt długo. W moim odczuciu i tak jest o wiele łagodniejszy niż większość „fioletowych” szamponów z sieciówek, a działa o wiele lepiej. Już po pierwszym myciu są widoczne efekty, a po drugim znajomi pytali mnie czy pofarbowałam włosy i bardzo chwalili mój kolor.

INCI: Aqua / Water, Sodium Laureth Sulfate, Coco-Betaine, Sodium Chloride, Glycol Distearate , Cocamide Mipa, Dimethicone, Citric Acid, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Hexylene Glycol, Ci 60730 / Acid Violet 43, Salicylic Acid, Carbomer, Limonene,  Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Magnesium Acetate, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Aspartic Acid, Glycine, Arginine, Glutamic Acid, Phenoxyethanol, Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extract, Fumaric Acid, Malva Sylvestris Flower Extract / Mallow Flower Extract, Potassium Sorbate, Parfum / Fragrance

Odżywka Cicaflash

Odżywka z serii blond Absolu ze względu na znaczną ilość substancji wygładzających, zapobiegających elektryzowaniu się oraz plątaniu włosów sprawia, że poddają się one w kilka chwil stając się przy spłukiwaniu zbite i lejące. Ważne by przed nałożeniem włosy delikatnie osuszyć ręcznikiem, ponieważ na mokrych efekt jest dużo słabszy. W przypadku tego produktu nie powinno też przekraczać się zalecanego czasu (3-5 minut) pozostawiania na włosach, by ich nie przeciążyć. Zamiast zachwytu może nas czekać wtedy spore rozczarowanie. Często korzystam z tej chwili luksusu i po zaaplikowaniu odżywki przeczesuje delikatnie włosy i spłukuję starając się nie rzucać nimi na wszystkie strony. Dzięki temu unikam szarpania i wyrywania, a po osuszeniu włosów ręcznikiem nie muszę ponownie się czesać. Kosmetyk nie chłodzi koloru, jego zadaniem jest pielęgnacja. Po kilku użyciach włosy stały się zdecydowanie cięższe, a przede wszystkim miękkie – straciły swą szorstkość. Zaobserwowanym skutkiem ubocznym jest wpływ na moje fale, które rozprostowywały się nawet po ugnieceniu czy zastosowaniu odrobiny stylizatora. Część osób pytała mnie dlaczego zaczęłam prostować włosy, tymczasem wystarczyło żebym je przeczesała by z kręciołków nic nie pozostało.

INCI: Aqua / Water, Cetearyl Alcohol, Amodimethicone, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Isopropyl Myristate, Behentrimonium Chloride , Phenoxyethanol, Trideceth-5, Isopropyl Alcohol, Trideceth-6, Glycerin, Peg-150 Distearate, Caprylyl Glycol, Trideceth-10, Limonene, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Sodium Hyaluronate, Serine, Tocopherol, Acetic Acid, Ci, 60730 / Ext. Violet 2, Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extract, Malva Sylvestris Flower Extract /, Mallow Flower Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum / Fragrance

Serum Cicaplasme

Serum Blond Absolu to chyba mój ulubiony kosmetyk z serii. Chociaż gęsty jak odżywka, to jest zdecydowanie jej lżejszą formą. Nakładany na włosy otula je filmem, szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości lecz nawilżenia. Miałam kiedyś podobny kosmetyk innej marki i ten jest zdecydowanie lepszy, ze względu na to że włosy nie stają się po nim oklapnięte oraz nie wpływa na skrócenie ich świeżości. Co do ochrony przed wysokimi temperaturami, nie mam pojęcia jakbym miała ją ocenić. Włosy po suszeniu zdecydowanie mniej się puszą, są gładsze i przyjemne w dotyku. Rzeczywiście zauważyłam, że nie są tak podatne na rozdwajanie i końce wygadają o wiele lepiej. Produkt jest bardzo wydajny, używam go po każdym myciu i wcale nie żałuję sobie ilości, a po miesiącu niewiele ubyło.

INCI: Aqua / Water, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Cetyl Esters, Amodimethicone, Behentrimonium, Methosulfate, Phenoxyethanol, Quaternium-33, Tocopherol, Behentrimonium Chloride, Trideceth-6, Limonene, Isopropyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Citric Acid, Sodium Hyaluronate, Serine, Ethylhexyl Salicylate, Linalool, Sodium Hydroxide, Ci 60730 / Ext. Violet 2, Citronellol, Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extract, Malva Sylvestris Flower Extract / Mallow Flower Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum / Fragrance

Gdybym miała Wam odpowiedzieć na pytanie czy warto wydać pieniądze na tą serię – TAK, warto. Szczególnie jeśli farbujecie włosy na jasne blondy i zależy Wam na zachowaniu koloru bez żółtych tonów. Przerobiłam szereg płukanek, szamponów i innych cudów z drogerii, które niestety moje włosy zamieniły w siano. W przypadku szamponu efekt jest świetny i widoczny od razu, chociaż oczywiście trochę wysusza włosy – jest to nieuniknione. Kolejne kroki pozwalają utrzymać efekt chłodnego koloru, lśniących i zadbanych włosów. Produkty są wydajne i nie ma potrzeby stosowania ich przez cały czas, ponieważ efekt chłodzenia utrzymuje się dość długo na włosach (pamiętajcie jednak, że będzie to zależało od tego jak często myjecie włosy, ponieważ barwnik się wypłukuje podobnie jak zwykła farba).

Cały zestaw zakupicie oczywiście w Hairstore, obecnie trwa tam promocja

  • Kąpiel Ultrafiolet – szampon , cena regularna 110, 21 zł/250 ml – cena promocyjna 84,90 zł
  • Odżywka Cicaflash – cena regularna 175,15 zł/ 250 ml – cena promocyjna 134,90 zł
  • Serum Cicaplasme – cena regularna 149,57 zł / 150 ml – cena promocyjna 115,00 zł

Farbujecie włosy na blond? Jakich sposobów używacie by pozostał piękny? 

Ps. Linki w nagłówkach przeniosą Was bezpośrednio do produktów, a z kodem Doll10 dostaniecie 10% zniżki na kosmetyki marki

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl