Kosmetyki naturalne

Pożywienie dla skóry || Weleda Skin Food Light

Cześć! 

„Kwiecień plecień co przeplata trochę zimy, trochę lata” w tym tygodniu funduje nam więcej tego pierwszego. Po jakże pięknym weekendzie, przyszedł czas na ochłodzenie. Na szczęście to już chyba ostatnie podrygi i pogoda do świąt pozostanie słoneczna. Wielkimi krokami nadchodzi lato, jedni dbają o formę, a drudzy o skórę – nawiasem warto się troszczyć o jedno i drugie. Chociaż za parę chwil sięgać będziemy po lekkie balsamy, to dzisiaj prezentuje Weleda Skin Food Light krem natychmiastowo nawilżający skórę suchą. Czy nada się również na upalny czas?

Soczyste zielone jabłuszko

Seria Weleda Skin Food Light swoją szatę graficzną ma dość prostą, a jednak od razu przyciąga nasz wzrok. Wszystko za sprawą neonowej wręcz zieleni, którą wyjątkowo ciężko uchwycić na zdjęciach tak, by nie zaburzała całości kompozycji. Zieleń sugeruje świeżość i naturę, może dlatego właśnie idealnie pasuje do tych produktów. Nawilżający krem zamknięto w poręcznej tubce z zakrętką typu klik. Mały otwór pozwala ograniczyć nadmierne wydostawanie się kosmetyku, choć i tak lepiej pozostać czujnym. Informacje dotyczące składu znajdziemy na kartonowym opakowaniu zewnętrznym, więc warto zwrócić uwagę zanim je wyrzucimy. Wszak nie każdemu służą wszystkie składniki naturalne i ostrożności nigdy za wiele.

Cytrusy, oleje i …

Krem natychmiastowo nawilżający ma barwę ecru i konsystencję ma stosunkowo rzadką. Nie spłynie nam z ręki, chyba że nałożymy go zbyt dużo. O to wcale nie trudno, bo wydawać się może, że do rozprowadzenia na danej partii niezbędne są ogromne ilości. Nic bardziej mylnego, produkt dzięki swojej formule oraz bogatemu składowi jest niesamowicie wydajny i należy go nakładać odrobinę. W przeciwnym razie będziemy musieli aplikować go na o wiele większy obszar niż zakładaliśmy. Krem pozostawia po sobie tłustą powłoczkę, więc warto stosować go wieczorami. Jego lekko cytrusowa woń koi zmysły.

W składzie produktu znajdziemy mnóstwo komponentów pochodzenia naturalnego, które są wyjątkowo dobrymi emolientami i nawilżają naszą skórę. Kosmetyk został certyfikowany przez NaTrue jako zawierający składniki z upraw ekologicznych. Producent informuje też o braku syntetycznych składników zapachowych, barwiących i konserwujących oraz o braku przeprowadzania testów na zwierzętach. Niektórych może ciekawić co kryje się dokładnie pod nazwą alkohol, który nie pierwszy raz pojawia się w tego typu produktach. Niestety i mnie ta tajemna wiedza jest nieznana, sprostować jedynie mogę że jest pochodzenia roślinnego.

Skład: woda, olej słonecznikowy, gliceryna, lanolina, alkohol, estry gliceryny z kwasem cytrynowym, wosk pszczeli, masło kakaowe, alkohol cetearylowy, masło shea, limonen*, wyciąg z fiołka trójbarwnego, wyciąg z liści rozmarynu lekarskiego, wyciąg z kwiatów rumianku pospolitego, wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego, lanolina, karagenian, guma ksantanowa, kwas mlekowy, kaprylan glicerolu, zapach*, linalol*, geraniol*, cytral*

* naturalne olejki eteryczne

Co na to producent?

Produkt powstał z myślą o suchej skórze, która potrzebuje natychmiastowego ukojenia. Zadaniem jest nie tylko nawilżenie, ale również ochrona przed przesuszeniem, wzmocnienie bariery ochronnej i regeneracja skóry. Polecany do pielęgnacji skóry twarzy i ciała. Zaleca się nakładać go na suche partie skory – dłonie , twarz, łokcie, stopy itd.

Natychmiastowo czy też nie? 

Weleda Skin Food Light zachwyca dobrym składem, zapachem i formułą. Jak zwykle byłam sceptycznie nastawiona, bo chociaż kocham testować nowości, niektóre marki jakoś nie potrafią wzbudzić od razu mojego zaufania. Po raz kolejny się pomyliłam zwlekając z wypróbowaniem kosmetyków. Krem natychmiastowo nawilżający, rzeczywiście zaraz po nałożeniu na suche miejsca przynosi ulgę. Tworzy na nich wyjątkowo delikatną otoczkę, chociaż dla wielu oleista i dość śliska może być nie do przejścia. W moim przypadku oswoić się pomogło używanie kosmetyku jedynie w wieczornej pielęgnacji. Nakładam go głównie na usta, łokcie i dłonie. Dla mojej cery jest zbyt treściwy i skończyłoby się wysypem, dlatego nigdy nie odważę się zaryzykować. Łokcie i spierzchnięte usta są po nim wyjątkowo gładkie – szczególnie widoczne jest to w przypadku tych drugich, które codziennie maltretuje szminkami mniej lub bardziej łagodnymi. Dłonie mam popękane i poprawa następuje jedynie na krótką chwilę, więc tutaj kłania się lekkie rozczarowanie. Za to pozostałe partie ciała ratuje przed swędzeniem i podrażnieniami. W moim przypadku nie wystąpiły po nim żadne alergie ani podrażnienia. Chociaż dobrze się spisuje, mam poczucie że jego działanie jest dość krótkotrwałe. Może mi się jednak tak wydawać, ze względu na specjalne wymagania mojej skóry.

Wracając do pytania z opisu – tak, produkt nada się na wakacje. Oczywiście nie na plażę ponieważ wszystko będzie się do niego kleić, ale po kąpieli słonecznej ukoi skórę, nawilży też spierzchnięte od słońca usta. Będzie moim towarzyszem i zamieszka w wakacyjnej walizce.

Tubka zawiera 75 ml kosmetyku, za który zapłacicie ok. 40 złotych. Niemniej jednak, jest to produkt bardzo wydajny, którego nakłada się ziarenko grochu by pokryć całą jedną rękę.

Mieliście już do czynienia z tą marką? Znacie serie Weleda Skin Food Light?  Co myślicie o tym kremie ?

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl