Denko kosmetyczne

Denko kwiecień 2019

Cześć!

Majówka nie zachęcała do spędzania czasu na powietrzu i aktywności. Za to do sprzątania w domu jak najbardziej. Posegregowałam trochę kosmetyków, część wyrzuciłam i przygotowałam dla Was denko. Ciekawi co tym razem zużyłam, które produkty wyjątkowo przypadły mi do gustu? Przed Wami kwietniowe denko.

  1. Revlon Colorstay, 150 Buff, podkład do cery tłustej. Dawno nie miałam tego podkładu, ale wielokrotnie się u mnie spisał i postanowiłam do niego wrócić. Mam wrażenie jakby formuła nieco się zmieniła, lecz nie pogorszyła się jakość podkładu. Nadal prezentuje się na cerze nienagannie i mamy wrażenie niesamowicie gładkiej buzi. Plusem jest również szeroka gama kolorystyczna. Niestety jest dość ciężki i może powodować zapychanie. Cieszy mnie, że od jakiegoś czasu ma pompkę ułatwiającą dozowanie. Kupiłam kolejne opakowanie.
  2. Missa, The Original Tension Pact, podkład. Próbkę tego podkładu dostałam kiedyś od Kherblog i byłam zachwycona jego kryciem i zarazem lekkością. Nie tworzy na buzi efektu maski i doskonale dostosowuje się do odcienia cery. Niestety taka forma mi nie odpowiada, ponieważ najwygodniej nakłada mi się podkłady za pomocą gąbeczek ala beauty blender. Mam też wrażenie, że jest mało wydajny.
  3. Catrice, Liquid Camouflage, korektor. Stale przewija się na moim blogu. Jasny, świetnie kryjący i dość ciężki. Mimo to praktycznie niezastąpiony – odkryłam nowy korektor po który coraz chętniej sięgam.
  4. L’Oreal Paris, Volume Million Lashes So Couture So Black, tusz do rzęs. Tusze L’Oreal z tej serii (poza różowym i zielonym) są moimi ulubionymi. Miałam chyba wszystkie wersje i stale do nich wracam. Ten od jakiegoś czasu stał się moim faworytem i gdy skończyło się opakowanie, pobiegłam po kolejne. Doskonale rozdziela, tworzy firanki, nie kruszy się i nie odbija. Zdecydowanie godny polecenia.
  5. Yves Rocher, Hydro Vegetal, płyn do demakijażu. Szczerze powiedziawszy jestem zawiedziona płynami od YR. Wersja nawilżająca czasami szczypie w oczy i średnio domywa makijaż. Bywało, że budziłam się z pandą pod oczami chociaż byłam przekonana że zostało usunięte wszystko. Raczej nie wrócę do niego.
  6. Biotaniqe, Odmładzająca esencja Korean Beauty. Niedawno na blogu poczyniłam post o niej oraz o serum. Bardzo lekka, świetnie nawilża cerę i pozostawia ją gładką. Zdecydowanie dobry wybór dla osób, które mają problem z doborem kremu nawilżającego – doskonale zastąpiła mi go i przede wszystkim nie zapychała.
  7. Pixi, Rose Cream Cleanser, krem myjący. Seria Rose od Pixi jednych zachwyca, drugich zraża. Wszystko przez uczulenia, które na szczęście u mnie nie wystąpiły. Nie każdemu bowiem odpowiadają ekstrakty naturalne zawarte w tych kosmetykach. Jeśli chodzi o krem jestem zachwycona! Bardzo delikatny, świetnie oczyszcza i doskonale zastąpił mi pianki myjące. Zapach jest świeży, a formuła gęsta z małymi drobinkami (pochodzenia naturalnego) które nie podrażniają cery. Myślę, że kupię kolejne opakowanie!
  8. Natura Siberica, Wild Thistle, naturalny scrub modelujący. Peelingi to moja miłość! Przerobiłam ich sporo i w różnych formach. Ten zawiera grube kryształki soli, zmielone pestki moreli, ekstrakty z dzikiej róży, ostu oraz jarzębiny. Ma dość słodki i bardzo przyjemny zapach. Świetnie wygładza skórę doskonale ją przy tym nawilżając. Jeden z tych, które można umieścić w top ten.
  9. Figs & Rouge, Avance +, Firm & Tone Perfecting, serum do ciała. Produkt, który przeleżał w mojej szafce wiele miesięcy. Nie mogłam się z nim dogadać – niezwykle rzadki i przy codziennym stosowaniu żadnej poprawy. Wiadomo, że kosmetyki ujędrniające same w sobie nic nie dadzą,  lecz tutaj nie wiedziałam choćby najmniejszego efektu. Resztkę wyrzuciłam i nie wrócę do niego.
  10. Yope, mydło w płynie wanilia – cynamon. Chociaż pod kątem zapachu to nie jest mój faworyt, to nadal uważam że te mydełka całkiem dobrze się sprawdzają. Używałam go również do czyszczenia pędzli i gąbeczek, ponieważ zawartość olejków pomaga w domywaniu tłustych formuł.
  11. Kallos, Mango, maska do włosów. Jedna z lepszych propozycji od Kallosa. Kupiłam ją jako bazę do fioletowej maski chłodzącej, ale okazało się że doskonale nawilża i wygładza włosy. Jestem bardzo zadowolona z jej działania i polubiłam się z zapachem.
  12. Natura Siberica, Wild Thistle, naturalny szampon naprawczy. Szampon o dość rzadkiej konsystencji i przyjemnym aromacie. Dobrze oczyszcza włosy, nie plącze ich i nie pozostawia matowych. Niestety jakoś nie do końca przypadł mi do gustu mimo to, ale na włosach normalnych sprawdza się świetnie – mój chłopak zużył go do końca.
  13. Yves Rocher, szampon lipowy. Pachnie jak kwitnąca lipa. Bardzo dobrze oczyszcza, pozostawiając włosy sypkie i niesplątane. Dodatkowo ma całkiem fajny skład i przyzwoitą cenę.
  14. Bielenda, Botanic Spa Rituals, maska z kurkumą i chia. Niestety maseczkę miałam okazję użyć tylko raz, ponieważ całkowicie o niej zapomniałam i okazało się że ma bardzo krótki termin przydatności. Denerwowało mnie, bo strasznie brudziła wszystko na żółto i nie mogłam potem się domyć.

Jak tam Wasze denko? Testowaliście któryś z produktów, któryś zwrócił Waszą uwagę?

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl