Nowości miesiąca

Nowości kosmetyczne maj – czerwiec 2019

Cześć! 

Jak zapowiedziałam, tak też się stało. Mało mnie tutaj w czerwcu, ale zanim miesiąc się skończy szykuję jeszcze dla Was kilka postów. Co prawda pewnie będą z tych mniej ambitnych – czytajcie podsumowujących, ale na pewno naskrobię też dwie recenzje. Na dzisiaj mam dla Was post tasiemiec z nowościami dwóch ostatnich miesięcy. Mam nadzieję, że uda się dobrnąć do końca!

See Bloggers 

Powiem Wam szczerze, że w tym roku nie miałam najmniejszej chęci szwendać się od stoiska do stoiska. Przeszłam się spacerkiem i zatrzymałam przy co ciekawszych żeby zamienić parę słów z osobą reprezentującą markę. Skupiłam się głównie na nowatorskiej metodzie prostowania zębów, a kosmetyki mniej mnie ciągnęły. Dlatego większość produktów które przywiozłam pochodziła z paczki przygotowanej przez organizatorów eventu.

Ingrid –  w zasadzie to przyglądałam się zdjęciu z Anną Muchą (MUA) i rozpisanym konkursem, kiedy podeszła do mnie pani i opowiedziała o nim co nieco, po czym wręczyła mi paczkę. Nie mogłam sobie przypomnieć początkowo skąd kojarzę markę i dopiero w hotelu oświeciło mnie, że miałam z nimi nieco pod górkę. Skoro już trafiły do mnie paleta, błyszczyk i rozświetlacz postanowiłam dać im drugą szansę. Może niebawem coś nimi zmaluje, tym bardziej że kolory palety są zdecydowanie moimi ulubionymi.

Kosmetyki DLA – oczarowało mnie ich naturalne stoisko i pyszne ziołowe napary, którymi można się było poczęstować. Zatrzymałam się tam na dłużej, ponieważ moja wiedza na temat rozwoju marki zakończyła się na testowaniu kremu Niszcz Pryszcz który dobrze wspominałam. Opowiedziano mi trochę o nowościach i bestselerze – płynie do higieny intymnej, którego miniaturkę dostałam w prezencie. Trafił też do mnie żel do mycia twarzy i urocze mydełko. Zestaw na pewno przyda mi się na wyjazdy, choć pewnie będzie mnie kusić i zużyję go o wiele szybciej.

Produkty w paczce od organizatorów

Indigo – jeden z głównych sponsorów See Bloggers. Zajmowali też sporą powierzchnię ze swoimi czterema stoiskami, które przyciągały całą chmarę dziewczyn. Cóż w końcu nie codziennie można wygrać kontrakt z taką marką. Producent dorzucił od siebie  balsam do pielęgnacji ciała i stóp. Kosmetyki znam i wiem, że mają intensywne zapachy, ale też przyjemne działanie. Bardziej skupiam się obecnie na kremie do stóp, które przed latem nie wyglądają idealnie.

Tołpa – kolejne produkty z magicznej paczki. Cóż u dużo mówić, bardzo lubię markę. Co prawda dwa z pięciu produktów miałam okazję testować (czarną maskę i maskę peeling 4 w 1). Dobrze wspominam te produkty chociaż nie stały się moimi ulubieńcami. Za to maskę enzymatyczną z glinką miałam na liście od dawna i cieszę się że do mnie trafiła. Peeling do dłoni może okazać się moim wybawieniem, a kremik do brody (pachnie cudnie!) dostanie mój luby.

Makeup Revolution – muszę przyznać, że trochę zaskoczyła mnie obecność tej palety w pudełeczku. Dawno nie sięgam po nie, choć kiedyś były moimi ulubionymi. Zdecydowałam, że oddam ją moim obserwatorom w ramach jakiejś kreatywnej zabawy. Oprócz kosmetyków w pudełku znalazły się również czaderskie rajstopy oraz zniżki do Wojasa i Vanuba.

Testuje z Blogmedia

Po raz kolejny mam przyjemność testować kosmetyki w ramach akcji przygotowanej przez Blogmedia! Tym razem trafiły do mnie naprawdę fajne produkty.

Lily Lolo –  krem B, który kusił mnie od dawna. Powiedziano mi, że do mojej tłustej cery się nie nada. Spędzał mi jednak sen z powiem i oto niespodziewanie do mnie trafił. Myślę, że może być fajną alternatywą na lato dla ciężkich podkładów. O wynikach testu na pewno Was poinformuję. Finishing Powder niestety chyba też podaruję obserwatorom. Miałam go dość dawno temu i niestety się nie sprawdził ze względu na kolor. Wyglądam w nim czasem jak pomarańczka, choć przy bardzo jasnych podkładach można nim nadać zdrowego odcienia skórze.

Bioderma – zestaw fluid 50+ nude i płyn micelarny Hydrobio. Aktualnie testuje oba. Na dany moment mogę powiedzieć Wam, że płyn niestety nie do końca radzi sobie ze zmywaniem makijażu wodoodpornego. Oczywiście można go zmyć, wymaga to jednak dłuższej chwili czasu („dłuższej” niż w przypadku innych myjadeł, które dotychczas stosowałam). Ma za to przyjemny zapach i jest bardzo łagodny. Fluid należy zawsze wstrząsać, jest bardzo rzadki i niestety wyrównuje koloryt, lecz nie kryje niedoskonałości. Ładnie się wtapia i jest dobrą opcją na lato, ze względu na filtr i lekkość.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Solverx – po pozytywnej reakcji skóry na wcześniej stosowana żele pod prysznic, liczę że przy kremach również się nie zawiodę. Niestety z ich testami będę musiała się wstrzymać ponieważ w kolejce jest jeszcze jedno mazidło. Podobnie w przypadku Mesoboost, czyli produktów z kolagenem. Konktretnie maski i żelu oczyszczającego. Ciężko mi na tą chwilę powiedzieć, recenzji której marki możecie spodziewać się pierwszej.

OPI 

Marka kosmetyków do dłoni i paznokci, którą od dawna pragnęłam poznać. Nie raz spotykałam się z produktami w Tk.Maxxx i na blogach. Mimo to nie zdecydowałam się na zakup żadnego z lakierów czy produktów do pielęgnacji. Teraz mam okazję przetestować esencję do dłoni oraz oliwkę do paznokci. Moim dłoniom przyda się regeneracja, ponieważ na co dzień narażone są na działanie gorącej wody i środków czyszczących.

Bioline Jato

Ledwo zaczęłam stosowanie, a już mam ochotę powiedzieć Wam jak bardzo kocham te kosmetyki! Tyle, że na recenzję musicie poczekać dobry miesiąc. Balsam Sundefense ma za zadanie pomagać skórze takiej jak moja, czyli opornej na opalanie i dodatkowo szybko czerwieniejącej, zabarwić się w prawidłowy sposób i szybciej. Kiedy go nałożyłam, moja skóra stała się jedwabiście gładka i pachnąca! Krem zaś ma nawilżać cerę, a mojej nawilżenie jest wyjątkowo potrzebne. Mam nadzieję, że będę nim równie zachwycona co balsamem.

Woski Kringle Candle i Wood Wick

Watercolors pojawia się u mnie po raz kolejny. Uwielbiam ten świeży zapach, który wypełnia cały dom zaraz po zapaleniu w kominku. Wood Wick dotąd mi nie znany oczarował mnie zapachem Willow, ale liść figowy i tuberoza również mnie zaintrygowały.

LiLI

Liqpharm

Czytałam o nich wiele pozytywnych recenzji. Serum z witaminą C stosuję bardzo często, lecz to które otrzymałam od marki pozostawię na jesień. Teraz nasłonecznienie jest byt duże i tylko w wyjątkowej sytuacji po nie sięgnę. Serum z witaminą E stosowane na noc, może okazać się wybawieniem dla rozdrażnionej skóry. W planie mam niebawem je wcielić, ale chwilowo wykańczam mojego ulubieńca.

Niespodzianki od Targi Beauty Days

Po raz kolejny organizatory targów zaskoczyli mnie paczką niespodzianką. Znalazły się w niej żel bambusowy, lakier do stemplowania oraz podkład Butterfly. Żel oddam przyjaciółce, ponieważ nie spodziewam się bym go zużyła. Ma przyjemną konsystencję, choć z bambusem niewiele wspólnego. Przez swój oryginalny kolor lakier może być dopełnieniem każdej stylizacji, pozwoli mi też poćwiczyć robienie wzorów. Podkład póki co nakładałam raz i niestety efekt był marny, ale dam mu jeszcze szansę.

Bielenda

Płyn micelarny miałam na liście od dawna. Seria kusiła mnie odkąd tylko pojawiła się na półkach sklepowych, czyli całkiem niedawno. Bardzo polubiłam się z produktami marki, dlatego gdy tylko skończył się mój płyn sięgnęłam po tą ogromną butlę. Przyjemnie pachnie i nawet dobrze radzi sobie z makijażem. Mam wrażenie, że działa też lekko tonizująco na cerę.

To w zasadzie wszystkie nowości, nie licząc kulki od Garniera, którą kupiłam akurat dzisiaj i zestawu Glow od Pixi (zapomniałam o nim na śmierć). To stały bywalec, więc na pewno ją kojarzycie. Sama w sumie dziwie się skąd nagle tyle tych nowości się wzięło!

Co tam nowego u Was się pojawiło? Co Was zaciekawiło najbardziej z tej dłuuugiej listy?

Ps. Przypominam, że na moim fanpage trwa przygotowana dla Was zabawa, w której można m.in. wygrać kosmetyki marki Pixi. Serdecznie zapraszam!

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl