Pielęgnacja ciała

The Ritual of Yalda || Rituals, żel pod prysznic w piance

Cześć!

Kosmetyki Rituals są bliskie mojemu sercu i wciąż są moją namiastką Holandii. Wielokrotnie pojawiały się w łazienkowej szafce zarówno miniatury, jak i produkty pełnowymiarowe. Ponieważ dostęp jest mocno ograniczony i w polskich sklepach raczej nie znajdziemy limitowanych edycji, poprosiłam tatę by przywiózł mi jeden z takich kosmetyków – żel pod prysznic w piance z serii The Ritual of Yalda. Dlaczego jestem rozczarowana i jednocześnie odrobinę zadowolona z tego tworu, dowiecie się czytając dalej.

Czy to naprawdę jest granat?

Inspiracją do stworzenia serii The Ritual of Yalda była kultura Persów, w której granat oznacza piękno życia. Zawarty w żelu arbuz to antyoksydant bogaty jest w witaminy i ma za zadanie nawilżać oraz dodawać energii. Zapach żelu miał być orzeźwiający i przypominać połączenie tych dwóch składników, niestety ani arbuza ani granatu nie czuć. Woń żelu przytłacza, wręcz dusi i jest bardzo słodka. Zaraz po nałożeniu możemy mieć wrażenie, że wylaliśmy na siebie flakon letnich perfum o zapachu podobnym do niczego. Na szczęście w miarę szybko się ulatnia i choć pozostaje na skórze, to przestaje być dokuczliwa i nawet potrafi być całkiem przyjemna dla nosa.

Piana niczym bita śmietana!

Piękne granatowe opakowanie opatrzone wzorami przypominającymi te na perskich dywanach wykonane zostało z metalu i zakończone sprytnym dozownikiem – podobnym jak w dezodorantach tyle że z niewielką dziurką. To właśnie przez tą dziurkę wycieka biały żel, który pod wpływem wody momentalnie zamienia się w gęstą pianę. Odrobina sprawia, że tej piany jest naprawdę sporo i można uznać ją za bliską piankom do golenia, choć jest dużo lżejsza i bardziej aksamitna.

Składniki

Z przykrością muszę stwierdzić, że skład bardzo mnie rozczarował. Nie spodziewałam się po Rituals, tak nisko umieszczonych w składzie substancji pochodzenia naturalnego – które mają być dodatkowo kluczowe. Poza tym na liście komponentów znajdziemy mocne detergenty i izobutan, który w wielu artykułach uznawany jest za składnik szkodliwy (niestety nie znalazłam takiego o podłożu naukowym). Co więcej mamy kilka konserwantów i brak substancji dodatkowo pielęgnujących skórę. Rozumiem oczywiście, że żel w piance potrzebuje gazów do rozpylenia i ma głównie myć, ale myślę że można by znaleźć wiele alternatyw by ten skład był lepszy.

  • Aqua/Water – woda,
  • Sodium Laureth Sulfate – SLES; mocny detergent, tworzy gęstą pianę,
  • Cocamidopropyl Betaine – kokamidopropylobetaina; łagodna substancja myjąca,
  • Isopentane – izopentan;składnik umożliwający rozpylenie produktu,
  • Sorbitol – sorbitol; alkohol, substancja nawilżająca,
  • Parfum/Fragrance – zapach,
  • Isopropyl Palmitate – palmitynian izopropylu; emollient suchy, wpływa na właściwości aplikacyjne kosmetyku,
  • Isobutane –izobutan; gazy powstałe w wyniku rafinacji oleju mineralnego; do rozpylania aerozolu,
  • Peg-120 Methyl Glucose Dioleate- zagęszczacz,
  • Sodium Chloride – chlorek sodu; wpływa na konsystencję preparatu,
  • Sodium Benzoate – benzoesan sodu; konserwant,
  • Peg-40 Hydrogenated Castor Oil – substancja usływająca tłuste zanieczyszczenia ze skóry,
  • Punica Granatum Fruit Extract – sok z granatu; przeciwutleniacz, sprawia że skóra staje się bardziej sprężysta,
  • Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Extract – ekstrakt z arbuza; nawilża i tonizuje,
  • Citric Acid – kwas cytrynowy; rozjaśnia, tonizuje,
  • Linalool – składnik kompozycji zapachowych,
  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride – antystatyk,
  • Limonene – składnik kompozycji zapachowych,
  • Glycerin – gliceryna; nawilża,
  • Potassium Sorbate – sorbinian potasu; konserwant,
  • Sorbic Acid – kwas sorbowy; kosnerwant.

Czemu go lubię i dlaczego więcej nie kupię?

Najważniejsze cechy żelu pod prysznic w piance wspomniałam już wyżej. Pominę też opis stosowania, bo chyba nie jest to czarna magia w przypadku tego kosmetyku. Wytwarzająca się aksamitna piana, która momentalnie pokrywa większe partie ciała dobrze oczyszcza skórę i o dziwo pozostawia ją gładką. Zachwyca mnie nie tyle jej ilość, co konsystencja – zbita, bardzo gęsta i świetnie nadająca się do golenia nóg. Tak drogie Panie! Żel nie tyle okazał się dobrym myjadłem, co zamiennikiem dla tradycyjnych pianek. Tylko ten zapach, duszący i tak strasznie słodki, skutecznie zniechęca mnie do sięgania po kolejny produkt z tej serii. Ogromnym minusem jest też skład, który kompletnie nie jest adekwatny do ceny, a sięga ona nawet do 40 zł/ 200 ml (chociaż teraz można go kupić za 25 zł). Mój błąd, że zaufałam marce i odpuściłam sobie kontrolę komponentów. Nie stosowałam go codziennie, ponieważ mocne detergenty w moim przypadku oznaczają swędzenie skóry i podrażnienia. Przy stosowaniu raz na tydzień nie dawał żadnych niepokojących objawów.

Tym razem jestem rozczarowana produktem. Chociaż podoba mi się jako pianka do golenia nóg, to raczej żadna  z na nie lubi przepłacać i woli kupić sobie za to 3 dedykowane pianki w tej cenie. Jako żel pod prysznic w piance o mocnym działaniu, tyko dla tych co to im nic nie jest i nie są wrażliwi na bardzo intensywne zapachy.

Znacie Rituals? Czy ta seria jest Wam bliska? Może lubicie takie mocne działanie i silne zapachy?

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl