Kosmetyki kolorowe, Kosmetyki naturalne, Makijaż

Lily Lolo || mineralny krem BB Light

Cześć!

Mam tyle kosmetyków do zrecenzowania dla Was, że nie wiedziałam od czego zacząć. Kiedy ostatecznie zdecydowałam się o czym dziś napiszę, okazało się że zdjęcia do posta istniały tylko w mojej wyobraźni i trzeba walczyć ze słabym oświetleniem w te pochmurne popołudnie. Tak to właśnie jest kiedy wmówię coś sobie i zamiast sprawdzić od razu to żyję w tym przekonaniu. Jak możecie się domyślać z tytułu posta podzielę się z Wami moimi wrażeniami na temat kremu BB Lily Lolo, który używałam zarówno w upalne dni, jak i wtedy gdy temperatura spadła. Ciekawi czy spisał się na mojej kapryśnej i przetłuszczającej się cerze? Jeśli tak, to dalsza lektura wskazana.

Mała tubka, mała pojemność?

Myślę, że Lily Lolo część z Was na pewno kojarzy. Jeśli jeszcze nie, to warto zaznaczyć że jest to jedna z lepszych marek tworzących kosmetyki naturalne, a przede wszystkim mineralne podkłady, pudry i cienie do oczu. Krem BB swą szatą graficzną nie odstaje od reszty produktów Lily Lolo – rządzi tu prostota, czerń i biel. Tubka w której go zamknięto jest wykonana z giętkiego, ale mocnego plastiku i z pewnością nie ulegnie uszkodzeniu podczas wyduszania produktu. Z resztą takiej potrzeby raczej nie będzie, ponieważ została ona wyposażona w pompkę umożliwiającą szybkie dozowanie bezpośrednio na cerę czy na gąbeczkę. Tutaj ryzyko jest już odrobinę większe, bo zakrętka nie jest stabilnie przymocowana i wrzucona luzem do torby podróżnej może narobić bałaganu. Na opakowaniu znajdziemy oczywiście wskazówki dotyczące stosowania i daty przydatności, natomiast skład znajduje się na kartoniku zewnętrznym. W tubce mieści się 40 ml kremu, więc porównywalnie do drogeryjnych podkładów.

Świeży zapach, konsystencja musu i co jeszcze?

Krem BB Lily Lolo ma lekki, przyjemny zapach. W żadnej chwili nie wyczuwa się pudrowej woni, a dodatkowo aromat ulatnia się dość szybko ze skóry. Maź ma konsystencję lekką, musową i przez to jej nakładanie, wbrew pozorom, do najłatwiejszych niestety nie należy (ale o tym później). Wersja light jest stosunkowo ciemna i zupełnie nie nadaje się dla bardzo bladych osób, których skóra nawet nie została muśnięta słońcem. W świetle dziennym niekiedy może wydawać się nawet lekko pomarańczowy.

Składniki

Tym razem postanowiłam nie opisywać całego składu produktu, ale dla ciekawych zamieszczam poniżej. Na liście znajduje się m.in. kilka olejków, które natłuszczają i odżywiają skórę – olej jojoba olej ze słodkich migdałów (nie każda cera na niego dobrze reaguje), olej arganowy, olej z kiełków pszenicy, olej manuka, olej z pestek granatu, olej z pestek słonecznika. Ponadto mamy tutaj chociażby puder z liści aloesu, witaminę E czy kwas hialuronowy. Nie mam się w zasadzie czego przyczepić, poza tym że taki bogaty skład może być zbyt ciężki dla cery tłustej.

Krem BB  Lily Lolo INCI: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Coco-Caprylate, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Stearic Acid, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Boron Nitride, Benzyl Alcohol, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Tocopherol, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Leptospermum Scoparium (Manuka) Oil, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Dehydroacetic Acid, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77492 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide)

 

Czy warto się skusić na krem BB od Lily Lolo?

Krem BB Lily Lolo stosowałam dość długo, ale z przerwami na testy innych produktów do makijażu. Ostatnio postanowiłam do niego wrócić, by sprawdzić czy w chłodne dni będzie zachowywał się inaczej niż podczas upałów. Zaczynając od początku, bardzo spodobało mi się niewielkie i praktyczne opakowanie, w którym umieszczono kosmetyk. Dozowanie jest niezwykle łatwe, a dodatkowo opakowanie jest lekkie i nie zajmuje dużo miejsca. Ponadto krem BB urzekł mnie swoim delikatnym zapachem, bo zazwyczaj bardzo przeszkadza mi pudrowa woń tego typu produktów. Konsystencja produktu jest musowa, satynowa i dość specyficzna. Ciężko było mi się nauczyć go nakładać – palcami to wersja totalnie nie dla mnie (tak zaleca producent), natomiast gąbeczka spisywała się różnie. Ostatecznie odkryłam, że kiedy jest ona dobrze zwilżona krem przestaje się mazać i nie ścieramy go z buzi, a nawet można budować krycie. Co do kwestii krycia, jest ono dość dobre, chociaż wiadomo że na większe niespodzianki czy pozostałości po nich należy użyć korektora. Cera po odpowiedniej aplikacji i przyklepaniu odrobinę pudrem prezentuje się niezwykle gładko i świeżo. Niestety dopiero w świetle dziennym dostrzegłam, że jest on dla mnie niestety za ciemny i powinnam raczej sięgać po wersję Fairy. W przypadku wersji Light nawet lekkie wybielanie pudrem to trochę za mało i wyglądałam na opaloną (lekko pomarańczową) jedynie na buzi. Latem krem trzymał się na mojej dość tłustej cerze prze kilka godzin, lecz po wyjściu z pracy było widać powycierane miejsca jakby kosmetyk się wchłoną w cerę. Zdarzały się też dni kiedy całkowicie znikał z mojej twarzy. Jesienią jest odrobinę lepiej, nie udało mi się jednak znaleźć sposobu by trzymał się dobrze przez cały dzień pracy. Pocieszające jest jednak to, że u mnie chyba nie ma produktu makijażowego, który pozostawiały moją cerę nieskazitelnie gładką i bez świecenia czy wycierania przez cały dzień.

Ogólnie rzecz ujmując jestem całkiem zadowolona z produktu. Nie zrobił mojej cerze krzywdy w postaci wysypu nieprzyjaciół, choć tego najbardziej się obawiałam. Jak na spotkanie ze skórą skłonną do przetłuszczania i tak radził sobie całkiem nieźle, a przy tym dawał jej odpocząć od ciężkich podkładów. Produkt jest naprawdę wydajemy i wciąż mam go jeszcze na dobry miesiąc stosowania. Jeśli do niego wrócę, to wybiorę jaśniejszą wersję.

Kupicie go oczywiście u dystrybutora marki Costasy, w cenie 75, 50 zł za 40 ml.

Sięgacie po mineralne produkty? Lubicie kremy BB, jaki przypadł Wam do gustu najbardziej?

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl