Kosmetyki naturalne, Pielęgnacja ciała

Kremowe przygody z HappyMore

Cześć ! 

Zdrówko mi się popsuło i po mimo że od prawie tygodnia przebywam w domu nie jestem w stanie zrobić nic twórczego. Zamiast tego odpoczywam i wciągam książki lub oddaje się pożeraczom czasu – serialom, filmom i innym mało ważnym rozrywkom. Mam nadzieje, że wybaczycie mi jednak brak chęci do pisania naprawdę nie miałam siły by zrobić coś więcej chociaż zakładałam zupełnie inaczej. Dość tego rozwodzenia się nad moją osobą, dzisiaj koncentrujemy się na produktach marki HappyMore, a konkretnie lekkim kremie do twarzy na dzień i na noc oraz kremie BB. Czy kosmetyki sprostały mojej kapryśnej skórze i moim wymaganiom? Sami się przekonajcie…

Więcej szczęścia – HappyMore

Agata Podczarska, założycielka marki HappyMore, koncentruje się na świadomym podejściu do życia. Uważa, że każdy wybór przez nas podejmowany powinien być świadomy, ponieważ odzwierciedla nasze podejście do życia i wartości jakimi się kierujemy. Od 2007 roku prowadzi Akademię Happy More, w której skupia się na medycynie stylu życia – szkolenia i studia promujące zdrowy styl życia. HappyMore to kosmetyki mające w sobie łączyć to co pozyskujemy z przyrody z technologią, która pozwala otrzymać profesjonalne produkty pielęgnacyjne.

HappyMore Light – lekki krem na dzień i na noc

Do kremów zwykle nie mam szczęścia. Wspominałam Wam o tym wielokrotnie, że moja skóra nie akceptuje tego typu mazideł. Zwykle są dla niej za ciężkie, bądź po prostu reaguje uczuleniem, wysypką, zapychaniem. Nie skłamię jeśli powiem, że karta ostatnio się odwróciła i napotkałam dwa kremy które pokochałam ( recenzja jednego znajduje się już na blogu).

Krem posiada gęstą, dość zbitą formułę, a podczas rozprowadzania zaskoczy niejednego zamieniając się w lekką chmurkę, która dobrze rozprowadzona wnika w głąb skóry niemalże momentalnie. Nie pozostawia białych śladów, chyba że bardzo się o to postaramy. Po nałożeniu na skórze odczuwamy obecność filmu ochronnego, ale nie jest świecący czy tłusty. To uczucie nie jest w żaden sposób niekomfortowe, czujemy cienką barierę mającą zabezpieczyć naszą skórę przed utratą wilgoci. Skóra staje się dzięki niej miła w dotyku niczym satyna/jedwab. Produkt posiada bardzo przyjemny, lekko ziołowy zapach. Dość szybko się on ulatnia i zwykle zapominam o nim po chwili. Podczas jednej aplikacji wystarczy nabrać go mniej niż ziarenka grochu – gwarantuje, że taka ilość pokryje całą powierzchnię twarzy z nawiązką. Dzięki temu krem jest bardzo wydajny, co rekompensuje wysoką cenę.

Widząc skład produktu HappyMore byłam niepewna czy powinnam dać mu szansę. Na liście widnieje wiele emolientów, które mogą przyczyniać się do zapychania cery, choć oczywiście nie muszą. Skład nie jest w 100% naturalny i druga sprawa – roślinne komponenty nie znajdują się na samym jego początku. Znacie jednak moje zdanie, we wszystkim należy znaleźć równowagę. Nie podoba mi się jednak trochę obecność fenoksyetanolu, który używany jest zwykle w ograniczonym stężeniu oraz polimeru, – podobno nie jest komedogenny, ale jakoś nie mam do niego zaufania.

Skład HappyMore Light 

  • Aqua – woda,
  • Isodecyl Neopentanoate – neopentanian izostearylu; emolent suchy, tworzy film ochronny na skórze i kondycjonuje ją, w czystej postaci może przyczyniać się do powstawania zaskórników, wpływa również na poprawę właściwości aplikacyjnych kosmetyku,
  • Dicaprylyl Carbonate – eter dikaprylowy; posiada dokładnie te same właściwości co składnik wymieniony wyżej,
  • Isopropyl Isostearate – izosterynan izopropylu; posiada dokładnie te same właściwości co składnik wymieniony wyżej,
  • Cetyl Alcohol – alkohol cetylowy; emolient tłusty, tworzy na skórze film ochronny i kondycjonuje jest składnikiem umożliwiającym tworzenie się emulsji kosmetyku,
  • Macadamia Integrifolia Seed Oil – olej z orzechów makadamia;ujędrnia skórę, spłyca zmarszczki, nawilża i natłuszcza,
  • Glycerin – gliceryna; jej zadaniem jest nawilżanie,
  • Sodium Hyaluronate – hialuronian sodu czyli inaczej kwas hialuronowy; zapobiega wysychaniu kosmetyku, nawilża i spłyca zmarszczki;
  • Squalane – skwalan; substancja która uaktywnia kwas hialuronowy, jest emolientem tłustym który tworzy film ochronny na skórze,
  • Ethylhexyl Stearate – stearynian etylkohexylu, emolient tłusty, tworzy warstwę ochronną na skórze i poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku,
  • Propylene Glycol – glikol propylenowy; substancja nawilżająca, ułatwia przenikanie substancji aktywnych wgłąb naskórka, zapobiega wysychaniu kosmetyku,
  • Glyceryl Stearate Citrate – ester gliceryny z kwasami cytrynowym i stearynowym; substancja powierzchniowo czynna umożliwiająca powstawanie emulsji,
  • Butyrospermum Parkii (Shea Butter) – masło shea; nawilża, natłuszcza, przyspiesza gojenie się ran,
  • Passiflora Edulis – ekstrakt z marakui; nawilża, natłuszcza, stymuluje regenerację komórek skóry i ma działanie przeciwutleniające,
  • Arnica Montana – ekstrakt z arniki; wzmacnia skórę, zapobiega podrażnieniom i zaczerwienieniu, ma działanie przeciwzapalne i poprawiające krążenie,
  • Calendula Officinalis – ekstrakt z nagietka; działa przeciwzapalnie, ściągająco, bakteriostatycznie, nawilżająco, a także przyspiesza regenerację naskórka,
  • Aesculus Hippocastanum – ekstrakt z nasion kasztanowca; przeciwutleniacz,
  • Spirulina Maxima – spirulina; działa regenerująco na skórę,
  • Phenoxyethanol – fenoksyetanol; konserwant dozwolony w ograniczonym stężeniu,
  • Glyceryl Laurate – monogliceryd kwasu laurynowego; emolient suchy, emulgator,
  • Acrylates /C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer – kopolimer kwasu akrylowego i alkilometakrylanu; substancja zagęszczająca i żelująca, zapobiega odparowywaniu wody,
  • Sodium Hydroxide – wodorotlenek sodu; regulator pH,
  • Parfum, Limonene, Linalool – substancje zapachowe

Produkt zaskoczył mnie mimo wszystko bardzo pozytywnie i stał się jednym z moich odkryć! Wbrew wszystkiemu co sądziłam, produkt doskonale spisał się na mojej cerze. Stała się ona gładka, promienna i dobrze nawilżona. Co najważniejsze krem nie zapchał mi porów, a wręcz zauważyłam że wszelkie przebarwienia po niedoskonałościach i małe krostki goją się nieco szybciej. Kiedy myję cerę o poranku wyczuwam zmywany film, a cera mimo to pozostaje gładka.  Niestety nie spisał się jako produkt na dzień ponieważ przez obecność filmu podkład spływał mi z twarzy i tworzyły się plamy (ubytki) nawet po godzinie od nałożenia. Jako produkt do pielęgnacji wieczornej jest świetny, chociaż nie bezkonkurencyjny.

HappyMore BB 

 

Kremy BB to jeden z wynalazków łączących w sobie cechy produktu do makijażu oraz pielęgnacji. Zwykle testowałam te pochodzące z Korei, chociaż w mojej szafce znalazły się też europejskie propozycje. HappyMore BB to produkt o przyjemnym, lekko pudrowym zapachu oraz gęstości typowej dla większości kremów tego typu. Pierwsze co stwierdziłam po otwarciu słoiczka, to że z pewnością jest on dość ciemny. Podobno produkty te mają się dopasować do cery, ale nie zawsze tak to działa. Krem rzeczywiście ładnie zlewał się z cerą, dobrze krył i nie dawał efektu maski. Niestety w świetle dziennym widać było, że jest zbyt ciemny do mojej karnacji. Chociaż wybielałam się odrobinę, a także nie rzucało się to specjalnie w oczy gdy nosiłam rozpuszczone włosy, to mimo wszystko nie udało mi się uzyskać idealnego wtopienia pod kolor cery. BB dobrze współpracuje z pudrami i korektorem, dzięki czemu mój makijaż utrzymywał się naprawdę długo. Cera zawsze dzięki niemu wyglądała świeżo i dodatkowo otrzymywała zastrzyk nawilżenia.

Skład tego produktu jest dość długi i już na kilku pierwszych miejscach pojawiają się silikony, do których mam ograniczone zaufanie. Zdania co do tych substancji są podzielone, chociaż badania wskazują że są one bezpieczne dla skóry. Ja natomiast uważam że po co kusić los – skoro niektóre z nich nie są rozpuszczalne w wodzie to warto dogłębnie oczyścić cerę po stosowaniu ich w ciągu dnia i tyle 🙂 Podobnie jeśli chodzi o tlenek tytanu, wokół którego ciągle jest wiele znaków zapytania. Na szczęście w składzie mamy też wiele ekstraktów roślinnych, które mają niesamowity wpływ na naszą cerę, a plusem silikonów jest z pewnością to że chronią naszą skórę przed czynnikami zewnętrznymi, są dla skóry hipoalergiczne i mogą poprawić wnikanie składników aktywnych wgłąb skóry.

Skład HappyMore BB

  • Aqua – woda,
  • Cyclopentasiloxane – cyklapentosiloksan; emolient tłusty, tworzy na powierzchni skóry film ochronny zapobiegający odparowywaniu wody, to związek lotny który odparowuje, poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku,
  • Butylene Glycol – glikol butylenowy; substancja odpowiadająca za prawidłowe nawilżenie skóry, zapobiega wysychaniu produktu,
  • Phenyl Trimethicone – trimetikon fenylowy; silikon chroniący przed wpływem negatywnych czynników zewnętrznych; łatwo zmywalny za pomocą środków myjących,
  • Titanium Dioxide – tlenek tytanu; filtr UV,
  • Polymethylsilsesquioxane – proszek mikorosferyczny; miksosfery silikonowe, daje uczucie jedwabistej cery, matuje, zapobiega zbrylaniu,
  • HDI/ Trimethylol Hexyllactone – proszek mikrosferyczny; wykazuje identyczne działanie jak składnik wyżej,
  • Sclerocarya Birrea (Marula) Kernel Oil – olej marula; nawilża, rozjaśnia przebarwienia, zawiera witaminę E, działa regenerująco na skórę,
  • Cucumis Sativus (Cucumber) Seed Oil – olej z nasion ogórka; działa antybaktryjnie, przeciwzapalnie I spłyca zmarszczki,
  • Europe Oleracea Fruit Oil – ekstrakt z jagód acai; naturalny przeciwutleniacz zawierający mnóstwo dobrych składników odżywczych w tym witmin i minerałów,
  • PEG-10 Dimethicone – silicon; ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, wyrównuje skórę,
  • Disteardimonium Hectorite – stabilizator emulsji,
  • Sodium Hyaluronate – hialuronian sodu czyli inaczej kwas hialuronowy; zapobiega wysychaniu kosmetyku, nawilża i spłyca zmarszczki;
  • Tocopheryl Acetate – witamina E; konserwant, ma działanie przeciwzmarszczkowe, odżywcze i antyoksydacyjne,
  • Triethoxycaprylylsilane – składnik wiążący pigment w kosmetykach kolorowych, emulgator,
  • Camellia Sinensis Leaf Extract – ekstrakt z zielonej herbaty; składnik wielozadaniowy, odkaża, oczyszcza, działa chłodząco, nawilża, łagodzi i tonizuje skórę,
  • Coffea Arabica Seed Extract – ekstrakt z kawy; wspomaga krążenie krwi, poprawia jędrność, ma działanie przeciwstarzeniowe,
  • Glycerin – gliceryna; jej zadaniem jest nawilżanie,
  • Arnica Montana – ekstrakt z arniki; wzmacnia skórę, zapobiega podrażnieniom i zaczerwienieniu, ma działanie przeciwzapalne i poprawiające krążenie,
  • Olea Europaea – oliwa; nawilża i regeneruje skórę,
  • Althaea Offinalis Root Extract – ekstrakt z korzenia prawoślazu; doskonale nawilża, zmiękcza i działa przeciwzapalnie,
  • Propanediol – glikol roślinny; wspomaga przenikanie substancji aktywnych wgłąb skóry nawilża,
  • Silica – krzemionka; wypełniacz,
  • Dimethicone – polidimetylosiloksan; emolient suchy, tworzy warstwę ochronną na skórze, ułatwia rozprowadzanie preparatu,
  • Magnesium Sulfate – siarczan magnezu; działa odtruwająco, oczyszczająco, wyciąga toksyny oraz wiele więcej,
  • Phenoxyethanol – fenoksyetanol; konserwant dozwolony w ograniczonym stężeniu, Ethylhexylglycerin,
  • Parfum – zapach,
  • Methylparaben- metylparaben; konserwant,
  • 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol – bronopol; konserwant,
  • Propylparaben – konserwant,
  • Disodium EDTA – sól dwusodowa kwasu wersenowego; sekwestrant, kompleksuje jony metali
  • Xanthan Gum – guma ksantanowa; zagęstnik
  • +/- Cl 77891; Cl 77492; Cl 77499; Cl 77491 – barwniki

Krem stosowałam praktycznie codziennie przez dwa miesiące, a nadal nie widać dna. Produkt nawet dobrze się sprawdził, a jednak po całym dniu pojawiały się krostki które na szczęście nie ewoluowały w wulkany i po nocy znikały. Chcąc sprawdzić czy na pewno to sprawka kremu zmieniałam pudry co jakiś czas, ale rezultat był ten sam. Dochodzi tu też oczywiście kolor, który absolutnie nie nada się dla bladziochów. W moim przypadku wygląda znośnie, ale u białasków będzie to wyglądało po prostu niezdrowo. Krem doskonale nawilżał, dlatego nie czułam potrzeby stosowania pod niego żadnego innego produktu. Ważna kwestia – najpiękniej wgląda nałożony wilgotną gąbeczką.

Kartoniki i słoiki

Nie mogłabym nie wspomnieć o przepięknych opakowaniach produktów HappyMore, zarówno zewnętrznych pastelowych kartoników, jak i słoiczków z ciężkiego szkła. Jak zwykle urzekła mnie prostota. Jedno trzeba powiedzieć – słoiczek w przypadku kremu BB to mało praktyczne rozwiązanie i strasznie komplikuje szybkie malowanie się o poranku. Wybrałabym dla niego raczej słoiczek z pompką typu Air-less co ułatwiłoby znacznie życie i zapobiegało przedostawaniu się bakterii przy okazji.

Wszystkie produkty HappyMore kupicie na stronie marki.  

Koszt HappyMore Light to 185 zł/50 ml, natomiast kremu BB 195 zł/30 ml. Obecnie trwają jednak promocje w związku z Black Friday 🙂 Produkty są przydatne do użycia przez 6 miesięcy od otwarcia.

 

Mieliście już okazję poznać się z marką? Jak Wasze wrażenia? Który produkt bardziej przypadł Wam do gustu? Planujecie jakieś zakupy na Black Friday?

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl