Kosmetyki kolorowe, Kosmetyki naturalne

puroBIO | Naturalne kosmetyki kolorowe

Cześć!

Kosmetyki naturalne coraz częściej goszczą w mojej łazience. Zawsze byłam ich zwolenniczką, ale w tym wszystkim staram się nie zwariować i nie wykluczam z użycia produktów z nieco gorszymi składami czy mających niewiele wspólnego z naturą. Naturalny makijaż kojarzył mi się dotąd jedynie z sypkimi produktami mineralnymi. Oczywiście miałam pojęcie o istnieniu wersji w tzw. kamieniu, ale nie przypuszczałam że istnieje naturalny płynny korektor i podkład (nie krem BB!), baza, eyelinery i inne cuda które uważałam za produkty dalekie od dobrych składowo. Wtedy poznałam markę puroBIO, której bogata oferta sprawiła że miałam ochotę wypróbować ich produkty. Dodatkowo temat na tyle mnie zaciekawił, że zaczęłam szukać innych marek oferujących kolorówkę organiczną. O tym jednak innym razem, a tymczasem trochę o podkładzie, pudrze i tuszu od puroBIO.

PuroBIO – co to za marka?

„Puro” po włosku oznacza czysty, a misją puroBIO jest tworzenie kosmetyków organicznych wysokiej jakości, które będą odpowiednie dla skóry skłonnej do podrażnień i alergii. W kosmetykach marki nie znajdziemy silikonu, wazeliny, parabenów, konserwantów, barwników syntetycznych oraz glutenu. Ten ostatni choć wydawało mi się, że może szkodzić jedynie w diecie, to niestety silne alergie mogą wywołać też reakcje skórne. Dodatkowo są to produkty odznaczone wieloma certyfikatami, które potwierdzają ich jakość. Marka gości na rynku od 2014 roku i początkowo w swej ofercie miała jedynie produkty w kredkach. Szybko okazało się, że klienci mieli większe oczekiwania, które postanowili spełnić.

Podkład w pudrze – „COMPACT FOUNDATION”

Podkład w pudrze, a właściwie w kamieniu PuroBio początkowo wywołał u mnie zdziwienie i niepokój. Wcześniej nie miałam okazji stosować tego typu produktu, więc nie wiedziałam w jaki sposób nakładać go na cerę, czy nie robi smug, czy będzie się kruszył i sypał itd. Okazało się jednak, że podkład poza pięknym wyglądem i tłoczeniem, ma też wiele innych praktycznych cech. Po pierwsze opakowanie wykonane z twardego i lekkiego tworzywa dzieli się na dwie części, co nie od razu zauważyłam. W pierwszej po otwarciu widzimy lusterko i produkt, druga zaś znajduje się pod dnem (należy pociągnąć za dziurkę od zatrzasku) i mieści się wewnątrz płaska, mięciutka gąbeczka. Kosmetyk jest aksamitny w dotyku, praktycznie wcale się nie osypuje przy nakładaniu i bezproblemowo nabierzemy go zarówno na pędzel jak i puszek. O wiele lepiej nakłada się go na suchą cerę – podczas aplikacji na świeżo nałożony krem, który dodatkowo pozostawia film wyczuwane jest tarcie, choć efekt w obu przypadkach jest taki sam. Podkład aplikuje się o wiele łatwiej niż sypkie minerały, wystarczy że przecieramy puszkiem twarz czy wykonujemy koliste ruchy pędzlem. Jedna warstw w zupełności wystarczy by wyrównać koloryt, a krycie jest bardzo dobre. Oczywiście przy większych zmianach nakładam pod niego korektor. Zarówno latem, jak i jesienią podkład utrzymywał się na skórze przez wiele godzin. Wyjątkiem były dni, kiedy pracowała klimatyzacja lub żar lał się z nieba i wszystko spływało z mojej buzi. Cera po nałożeniu pozostaje miła w dotyku, świeża i nie wygląda jak przesadnie wypudrowana. Kolor podkładu choć bardzo jasny nie nada się dla bladziochów w odcieniu kości słoniowej – nawet jeśli użyjecie bielącego pudru. Podkład jest bardzo wydajny  starczy na 2-3 miesiące, jeśli będziecie używać go codziennie. Podkład nie wywołał u mnie podrażnień ani nie zapychał cery.

Produkt musimy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Za 9 gram zapłacimy 65 złotych. Dla ciekawskich skład poniżej.

Inci: mica, zea mays starch (zea mays (corn) starch), zinc stearate, squalane, silica , magnesium stearate, glyceryl caprylate, propanediol, tocopherol, aqua (water), vigna aconitifolia seed extract, maltodextrin, garcinia mangostana peel extract, rhamnose, glucose, glucuronic acid, macadamia ternifolia seed oil, butyrospermum parkii butter (butyrospermum parkii (shea) butter)*, persea gratissima oil (persea gratissima (avocado) oil), pongamia glabra seed oil, prunus armeniaca kernel oil (prunus armeniaca (apricot) kernel oil), może zawierać +/-: CI 77891 (titanium dioxide), CI 77491 (iron oxides), CI 77492 (iron oxides), CI 77499 (iron oxides), CI 77007 (ultramarines), CI 77742 (manganese violet).


Puder sypki – primer

Puder PuroBio przypomina typowy puder mineralny. Jest miałki (bardzo drobno zmielony) i niemal natychmiast wtapia się w skórę. Barwa tego produktu jest kremowa, nie zaś idealnie biała. Z łatwością aplikuje się go na cerę, chociaż zdarza mu się czasem pylić, zwłaszcza jeśli nie jest dobrze wmasowany we włosie pędzla. Niestety ma on jeden mankament, mianowicie posiada pudrowy zapach, którego ja nie jestem w stanie znieść. Przeważnie ulatnia się on po chwili, lecz sam etap nanoszenia jest dla mnie mało przyjemny. Podobnie jak podkład, puder jest bardzo wydajny choć jest go znacznie mniej. Umieszczono go w niewielkim pudełeczku z sitkiem, którego dziurki można domknąć za pomocą przesuwanej przegródki. Wszędzie się zmieści, dlatego to super rozwiązanie na czas podróży. Cera po jego nałożeniu pozostaje miękka w dotyku, ale zdarza mu się podkreślać włoski czy suche skórki. Warto go spryskać hydrolatem dla lepszego efektu.

Puder ze względu na brak talku byłby moim ideałem, ale zapach go dyskwalifikuje. Za 5 gram zapłacimy ok. 37 złotych.

Inci: mica, oryza sativa powder (oryza sativa (rice) powder), zea mays starch (zea mays (corn) starch), silica, parfum (fragrance), tocopherol

Double dream mascara

Ucieszyłam się widząc w ofercie marki naturalną mascarę. Dotychczas miałam okazję poznać jedynie tą od Lily Lolo i pozostawiła wspomnienia zadbanych rzęs. Przez długi czas (głównie z lenistwa) nie szukałam dla niej zamiennika, a codzienne malowanie sprawiło że rzęsy ponownie stały się słabe, rozdwojone i krótkie. Double Dream od PuroBio okazała się równie dobra, co jej naturalna poprzedniczka. Czarny tusz doskonale podkreślał i pielęgnował rzęsy, tworząc na oku idealnie rozdzielone firanki. Zdarzało mi się dość często pomalować również powiekę, ponieważ silikonowa szczoteczka ma perfekcyjny kształt igiełek, ale jest dla mnie nieco za duża i nie potrafię dobrze nią manewrować. Tusz nie posiada zapachu, jest dość gęsty i nie zasycha momentalnie – chociaż nadal w miarę szybko. Dla niektórych przeszkodą może być brak wodoodporności, dla mnie zaś liczy się że moje rzęsy stanowczo odżyły od kiedy go używam. Całymi dniami trzymał się na powiece, a rozmaz był gwarantowany jeśli potarłam oko.

Okres przydatności to 6 miesięcy od otwarcia i na tyle powinna nam wystarczyć. Koszt 10 mililitrów to ok. 70 złotych.

Inci: aqua / water, cera alba / beeswax, centaurea cyanus flower water, copernicia cerifera cera / copernicia cerifera (carnauba) wax, argania spinosa kernel oil, helianthus annuus seed cera /elianthus annuus (sunflower) seed wax, polyglyceryl-6 distearate, propanediol, glyceryl stearate, squalane, myrica pubescens fruit cera / myrica pubescens fruit wax, candelilla/jojoba/rice bran polyglyceryl-3 esters, glyceryl caprylate, cetearyl alcohol, sodium  tearoyl lactylate, galactoarabinan, benzyl alcohol, jojoba esters,  anthan gum, polyglyceryl-3 beeswax, cetyl alcohol, sodium hydroxide, dehydroacetic acid, alumina, magnesium oxide, sodium benzoate, ricinus communis seed oil / ricinus communis (castor) seed oil, potassium sorbate, tocopherol, ascorbyl palmitate, pisum sativum peptide / pisum sativum (pea) peptide. +/- may contain : CI 77499  iron oxides

Warto, warto…

Ponieważ postawiłam na recenzję wszystkich trzech produktów, przybrała ona nieco inną postać niż zwykle. Co zaś do samych produktów, ze wszystkich jestem bardzo zadowolona i mam nadzieję, że będę miała przyjemność jeszcze nie raz testować inne kosmetyki z oferty. Naturalne składy to jedno, ale bardzo się cieszę że PuroBio nie wywołało u mnie podrażnień, alergii i zapychania. Wszystkie produkty znajdziecie w sklepie wyłącznego dystrybutora marki www.purobio.com, wiem też z pewnych źródeł że marka pojawia się na Ekocudach, które niebawem odbędą się w Poznaniu i Gdańsku.

Który kosmetyk najbardziej Was zachęcił? Poznaliście już PuroBio? A może jakieś inne włoskie produkty?

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl