Pielęgnacja ciała

Rituals of Sakura|| Olejek pod prysznic

Cześć!

Pierwszy tydzień w pracy zdecydowanie nie szczędził mi wrażeń i nie ukrywam, że nie łatwo było mi się przystosować od nowa do codziennej rutyny. Wszak w wolne pofolgowałam sobie za bardzo i odbiło mi się czkawką czytanie książek i pisanie postów po nocach. Natłok spraw i zmęczenie sprawiły, że dopiero dziś zmobilizowałam się do pisania. Postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na temat olejku pod prysznic z mojej ulubionej serii Rituals of Sakura.

Elegancja w każdym calu

Markę Rituals przybliżałam Wam wielokrotnie – to holenderska firma, która tworzy kosmetyki o niesamowitych zapachach. W swojej ofercie mają kilka serii (rytuałów), które inspirowane są starożytnymi kulturami Azjii. Opakowania marki są bardzo skromne, ale przy tym bardzo eleganckie. Zwykle stanowią połączenie dwóch czy trzech kolorów. Rituals of Sakra ubrana jest w biel i róż kojarzące się z kwiatem wiśni. Butelka wykonana została z solidnego plastiku i wyposażona w pompkę dozującą. Mieści się w niej 200 ml olejku myjącego, a wszystkie niezbędne informacje podane są na etykiecie.

Kwiat wiśni w środku zimy

Olejek pod prysznic Rituals of Sakura nie jest pierwszym kosmetykiem z tej serii, który miałam okazję testować. To co mnie zaskoczyło, to że zapachy są podobne i jednocześnie w niewielkim stopniu inne. Przede wszystkim aromat olejku nie jest tak intensywny jak w przypadku peelingu z tej serii. Nadal pozostaje to zapach kwiatu wiśni, chociaż to wydanie bardziej stonowane. Niemniej jednak otula przyjemnie naszą skórę. Olejek jest dość rzadki i ma lekko słomkowy kolor, po rozprowadzeniu zamienia się w prawie niewidoczną, białą piankę. Masaż z jego udziałem jest bardzo przyjemny.

Składniki

Skład kosmetyku niestety choćbym chciała go bronić, to niestety do dobrych nie należy. Podstawę stanowi tutaj jeden z tańszych olejków – sojowy, a zaraz za nim mamy dość mocne detergenty. Na liście pojawia się oczywiście kilka interesujących ekstraktów i olejów nawilżających skórę, ale kompozycja zapachowa długością powala wręcz na łopatki.

  • Glycine Soja (Soy) Oil – olej sojowy; nawilża, natłuszcza, tworzy odżywczy film,
  • Laureth-4MIPA – składnik pianotwórczy, silny detergent, emulgator, zagęstnik,
  • Laureth Sulfate – detergent,
  • Parfum/Fragrance – zapach
  • Polyglyceryl-3 Diisostearate – emulgator,
  • Ricinus Communis (Castor) Seed Oil – olej rycynowy; zmiękcza i wygładza,
  • Propylene Glycol – nośnik substancji aktywnych,
  • Prunus Serrulata (Cherry) Flower Extract – ekstrakt z kwiatu wiśni, nawilża skórę
  • Oryza Sativa (Rice) Extract – ekstrakt z ryżu; łagodzi stany zapalne, zapobiega procesom starzenia się skóry,
  • Tocopherol – witamina E; witamina młodości,
  • Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil – olej z pestek słonecznika; nawilża, wygładza, natłuszcza,
  • Aqua – woda
  • Glycerin – gliceryna, nawilża
  • Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, Coumarin, Geraniol , Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Cinnamyl Alcohol, Limonene –  składniki kompozycji zapachowej,
  • Phenoxyethanol – konserwant,
  • Sodium Citrate – konserwant,
  • Potassium Sorbate – konserwant,
  • Sorbic Acid – konserwant,
  • Citric Acid – regulator pH

Warto czy nie?

Testowałam ten produkt, aż do momentu gdy wypłynęła ostatnia kropelka. Bardzo polubiłam się z jego formułą, chociaż rzadki olejek dozowałam bezpośrednio na skórę, ponieważ przez palce przecieka momentalnie. Bardzo lubię aksamitną piankę jaką tworzy na skórze i cienką warstwę ochronną którą pozostawia po spłukaniu. Olejek nie tylko oczyszcza, ale też nawilża. Jedynym minusem jest skład, obawiam się że w przypadku bardzo wrażliwych skór i skłonnych do alergii mógłby się nie sprawdzić. U mnie choć zwykle przy silnych detergentach pojawia się swędzenie, w tym przypadku nie wystąpiło – prawdopodobnie zniwelowała to obecność olejków. Bardzo polubiłam się z jego zapachem, bardzo trafił w mój gust.

Olejek pod prysznic Rituals of Sakura to produkt bardzo wydajny, uważam jednak że w cenie 36 złotych za 200 ml można znaleźć odpowiedniki nieco lepsze składowo. Znajdziecie go na stronie Rituals oraz w Sephorze.

Mieliście okazję poznać się z marką Rituals? A może macie swój ulubiony olejek myjący?

Ps. Zdjęcia robiłam na długo przed testowaniem , więc nie dziwcie się że goszczą na nich świeże piwonie.

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl