Denko kosmetyczne

Denko kosmetyczne || Styczeń 2020

Cześć!

Zniknęłam na chwilę, ale w ostatnim czasie bardzo dużo się działo. Ciężko mi było pogodzić życiowe zawirowania z blogiem i moimi SM. Nagromadziło mi się trochę produktów do zrecenzowania, zaczniemy jednak od czegoś lekkiego i przyjemnego po tej przerwie. Przed Wami minirecenzje zużytych produktów, czyli denko kosmetyczne stycznia 2020.

 
  1. Zielone Laboratorium, odżywka wygładzająca, olej migdałowy i len. Jakiś czas temu na blogu pojawił się dość długi post na temat kosmetyków Zielone Laboratorium. Wspominałam w nim, że ta odżywka bardzo dobrze ujarzmia włosy, sprawia że stają się niezwykle gładkie i lejące. Bardzo ją polubiłam, ma delikatny zapach i przyjemną konsystencję. Więcej przeczytacie na jej temat we wspomnianym tekście.
  2. Yves Rocher, Anti-Pollution, płukanka do włosów. Od dawna miałam ochotę wypróbować płukankę, czemu zaś padło na YR zamiast na domowe sposoby jak piwo. Nie mam pojęcia, po prostu wpadła mi w oko w katalogu. Oczywiście nie wierzyłam w jakieś cudowne właściwości chroniące włosy przed zanieczyszczeniami, chociaż pozbywa się ich skutecznie – włosy stają się po niej wyraźnie oczyszczone. Niestety po pierwszym użyciu były całkiem fajne, po kolejny stały się matowe i plątały się. Dla mnie to niestety bubel, skład nie zachwyca i włosy są po niej nieprzyjemne. Odżywka czy maska ratuje sytuacje, ale nie zawsze. Lepiej użyć czegoś innego.
  3. by Wishtrend, Mandelic Acid 5% Skin Prep Water. Jeden z lepszych toników kwasowych jakie miałam. Nie udało mi się zużyć go do końca, ponieważ nie byłam systematyczna i dodatkowo wystarczy go odrobina, by przetrzeć twarz – bardzo wydajny. Bardzo dobrze oczyszcza cerę, wspomaga gojenie się nieprzyjaciół oraz powstrzymuje powstawanie nowych, rozjaśnia przebarwienia. Nie podrażnia cery chociaż jest dość silny.
  4. Lily Lolo, bb cream light. Pisałam o nim już kilka miesięcy temu. To bardzo lekki podkład, który ma konsystencje musu. Ciężko się go rozprowadza palcami, należy to robić zwilżoną gąbeczką. Bladziochy nie będą z niego zadowolone, nawet w połączeniu z białym pudrem nie jest zupełnie jasny. Całkiem nieźle kryje i trzyma się na skórze w ciągu dnia. Przy tłustej cerze dużo szybciej z niej zniknie, lubi się przy tym wycierać w miejscach newralgicznych.
  5. Hean, korektor Comouflage. Wspominałam o nim wielokrotnie. Uważam, że jest lepszy niż kultowy Catrice. Równie dobrze kryje i trzyma się na cerze. Ma nieco inną formułę, ale też należy do dość ciężkich.
  6. puroBio, Compact Foundation, naturalny podkład w kamieniu. Kolejny kosmetyk, który doczekał się tutaj recenzji. To ciekawa forma podkładu, wcześniej spotkałam się z tego typu produktami może ze dwa razy. Dobrze kryje, daje satynowe wykończenie i cera wygląda zdrowo. Niestety często nie współpracuje z kremami, należy odczekać aż dobrze się wchłoną i dopiero go zaaplikować. Kolor jest nieco za ciemny dla bladziochów, ale wypada dużo lepiej niż wspomniany wyżej krem BB.
  7. Lily Lolo, baza pod cienie. Moja ulubiona baza pod cienie. Używałam jej pod każdy makijaż oka, a mimo to nie udało mi się jej wykorzystać do końca. Bardzo wydajny kosmetyk, który pięknie podbijał kolory na oku. Baza jest trochę tłusta i może się nie spisać w przypadku osób, które mają problem z tłustą powieką. Zwykle rozprowadzam ją i delikatnie wklepuje, następnie nakładam na nią kolejne cienie.
  8. Lador, Fill up, ampułka do włosów. Przyjemny produkt, chociaż tak naprawdę doprowadził mnie początkowo do płaczu. Podczas mycia ampułka zamienia się z płynu w białą, gęstą odżywkę. Sprawiła że moje włosy stały się jednym wielkim kołtunem, którego nie mogłam rozplątać. Za to po wysuszeniu włosy były bardzo miękkie i gładkie. Wolałabym jednak wypróbować całą kurację niż pojedynczą ampułkę.
  9. Vianek, pomadka ochronna, olej kokosowy. Nie wywarła na mnie większego wrażenia. Dość dobrze nawilżała, ale moje usta są bardziej wymagające i przynosiła tylko chwilową ulgę.
  10. Makeup Revolution, Conceal & Define. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ten korektor jest tak popularny. Słabo kryje, roluje się i brzydko wygląda na oku, jest drogi i niewydajny. Może dla osób które nie mają cienkiej skóry z fioletowymi sińcami, żyłkami będzie zadowolony. Dla mnie to mocny średniak, szkoda na niego zachodu.
  11. mama’s, krem do biustu. Krem nie zachwycił mnie niczym. Nie zauważyłam żeby mój biust stał się bardziej jędrny i nawilżony. Może nie byłam odpowiednio uparta i systematyczna.
  12. Płatki pod oczy ze złotem. Jak każde płatki, sprawiły że okolice oczu dobrze wyglądały na drugi dzień.
  13. Yves Rocher, żel po prysznic Red Apple, edycja limitowana. Ciekawy zapach, dość słodki i bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny. Produkt był jednak mocno oczyszczający, zawiera silne detergenty, z czego moja skóra nie była zachwycona.
  14. Inoar, Pos Progres szampon. Pozycja dla osób, które postawiły na keratynowe prostowanie. Bardzo delikatny, gęsty- wręcz glutowaty i o zielonej barwie. Ładnie pachnie, całkiem dobrze oczyszcza jak na delikatne detergenty. Nie jest to jednak typowy szampon, dlatego nie oczekujcie że da efekt gęstej piany.
  15. Kostka mydła, puder oczyszczający różany. Jeden z moich hitów ostatnich miesięcy. To tak naprawdę glinka wzbogacona naturalnymi dodatkami, takimi jak płatki i ekstrakty z róż. Stosowałam go najczęściej jako maskę oczyszczającą. Cera po takim maskowaniu była cudownie miękka i gładka. Przeczytacie o nim więcej w poście, który znajdziecie używając lupki.
  16. Senkara, czeko scrub. O nim również możecie przeczytać na blogu. To cudowny peeling cukrowy o pięknym zapachu prawdziwej czekolady. Zawarte w nim olejki sprawiają, że nie tylko złuszcza skórę, ale też nawilża.
  17. Banila, Clean it zero. Świetny sorbet- masło do oczyszczania skóry. Ze stałego masełka zamienia się pod wpływem masażu w olejek, który doskonale zmywa ze skóry wszelkie zanieczyszczenia. Radzi sobie z nawet najbardziej upartymi kosmetykami, takimi jak matowe pomadki long lasting. Po zmyciu widać tylko brudną wodę, nawilża cerę i nie pozostawia na niej filmu. Należy do bardzo wydajnych i warto go wypróbować.

Denko styczniowe okazało się całkiem spore. Trafiło na tą listę kilka bubli i perełek.

A jak u Was? Któy z tych kosmetyków najbardziej Was zachwycił? Może któryś znacie?

 

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl